Onkologiczne przepychanki

Jak wiadomo już od dłuższego czasu, nie ma żadnych szans, by rozbudowa Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej zakończyła się w tym roku. Dopiero teraz jednak władze regionu – tak samorządowe, jak i administracji rządowej, zreflektowały się, że wobec tego trzeba na przyszły rok przesunąć środki konieczne do kontynuowania inwestycji.
Chodzi nie tylko o 46 milionów złotych, ale przede wszystkim o doprowadzenie do finału budowy o co najmniej dyskusyjnym wprawdzie rozmachu, ale bez której w ogóle nie będzie mowy o skutecznym zaspokajaniu potrzeb pacjentów onkologicznych z makroregionu. Niestety jednak, jak to na Lubelszczyźnie bywa, sprawa (wydawałoby się tak oczywista!) stała się przedmiotem rozgrywki między skłóconymi ogniwami władzy. Pierwszemu wnioskowi marszałka Sławomira Sosnowskiego o przesunięcie środków z dotacji rządowej wojewoda Przemysław Czarnek w ogóle nie nadał dalszego biegu, odsyłając go samorządowi „do poprawki”. Urzędnicy marszałka winy w sobie nie odnaleźli, ale by nie kontynuować przekomarzanek, rozbudowali uzasadnienie pisma.

Niepokój wojewody

Wojewoda tym razem wniosek przekazał do Ministerstwa Rozwoju, ale oczywiście nie odmówił sobie szeregu złośliwości pod adresem Zarządu Województwa. – Z niepokojem obserwowałem fakt, że mimo tego, iż mieliśmy już prawie październik, tego wniosku jeszcze nie miałem, a inaczej umawiałem się w tej sprawie z władzami województwa lubelskiego. Po mojej interwencji otrzymałem taki wniosek, ale nie zawierał on żadnego uzasadnienia merytorycznego, w związku z czym nie nadawał się do dalszego procedowania i do przekazania Ministerstwu Finansów. Dlatego wystosowałem do marszałka pismo dość szczegółowo pokazujące, jakie elementy powinien zawierać wniosek o przełożenie dotacji. Jest to kwestia znana od wielu lat, bo nie pierwszy raz proceduje się tego rodzaju sprawy i sprawa ta powinna być znana urzędnikom Urzędu Marszałkowskiego, stąd nasze obawy. Wniosek nie posiadał tych podstawowych standardów, które mogłyby powodować, że mielibyśmy szanse na przełożenie tych kilkudziesięciu milionów, a w związku z tym istniała realna groźba ich utraty, na co województwa lubelskiego nie stać – podkreślił wojewoda.

Centrum bez głowy

Marszałek Sosnowski nie rozumie powodów pouczania go przez wojewodę, zwłaszcza, że – jak zaznacza – to przecież nadgorliwość Urzędu Wojewódzkiego spowodowała ostatnią zwłokę w obiegu dokumentów, w czym można dopatrywać się motywów politycznych i propagandowych. Dziura finansowa i opóźnienia rozbudowy to jednak nie jedyne problemy COZL. Zarząd Województwa wciąż nie potrafi uzgodnić, kto ostatecznie pokieruje placówką, natomiast przed lubelskim sądem ruszyła sprawa z powództwa odwołanej w atmosferze skandalu byłej dyrektorki Centrum, doc. dr. hab. Elżbiety Starosławskiej, która domaga się przywrócenia na stanowisko. We wszystkich tych przepychankach pacjenci okazują się mieć zupełnie marginalne znaczenie…
TAK