Online z mistrzynią

Uczniowie XXX Liceum Ogólnokształcącego im. ks. Jana Twardowskiego w Lublinie pozazdrościli rówieśnikom ze „Stasia”, którzy przed tygodniem zaprosili na lekcję on-line znakomitego pływaka Konrada Czerniaka z AZS UMCS i spotkali się w sieci z jego klubową koleżanką, Karoliną Kołeczek. Jedna z najlepszych w Europie płotkarek przez ponad pół godziny opowiadała młodzieży o swojej karierze, a także chętnie odpowiadała na zadawane pytania dotyczące m.in. treningu, rekordów i… diety.


Spotkanie on-line z zawodniczką AZS UMCS Lublin odbyło się w środowe południe na facebookowym profilu Rozgłośnia LO 30, prowadzonym przez uczniów z „Twardowskiego”.

– To było prawie 15 lat temu, gdy rozpoczęła się moja kariera. Pamiętam, jak wygrałam szkolne zawody, a potem w nagrodę pojechałam na mistrzostwa województwa. Nie biegałam jeszcze wtedy przez płotki, ale biegi średnie: 600 i 800 metrów – rozpoczęła Karolina Kołeczek, aktualna mistrzyni Polski, finalistka mistrzostw Europy w Berlinie z 2018 roku w biegu na 100 metrów przez płotki. – Na zawodach wypatrzył mnie trener z Sandomierza, skąd pochodzę i zaczęłam trenować, najpierw trzy razy w tygodniu – mówiła początkach swojej przygody z lekką atletyką 27-letnia zawodniczka.

Pierwszy medal mistrzostw Polski, brązowy, wywalczyła w Bydgoszczy w 2011 r. Rok później podczas zawodów w Bielsku-Białej była już druga, a po dwóch latach w Toruniu stanęła ma najwyższym stopniu, zdobywając złoto.

W 2011 dotarła także do półfinału rozgrywanych w Tallinnie mistrzostw Europy juniorów. W 2012 roku awansowała do półfinału mistrzostw świata juniorów w Barcelonie. W 2013 roku w Tampere została młodzieżową wicemistrzynią Europy. Dwa lata później, w 2015, zdobyła swoje drugie srebro młodzieżowych mistrzostw Starego Kontynentu.

– Zostałam w tym sporcie, bo wyniki bardzo szybko przyszły. To mnie bardzo motywowało, dawało mi wielką radość i przyjemność – mówiła mistrzyni do młodzieży.

Karolina Kołeczek opowiedziała także uczniom, jak wyglądają jej przygotowania w dobie koronawirusa.

– Pierwszy miesiąc był bardzo trudny, bo trenowałam tylko w domu. Elementy fitnessu, bieżnia, rowerek stacjonarny to nie był trening, który przybliża mnie do moich wymarzonych celów, jakim jest start w igrzyskach olimpijskich w Tokio, wiemy już dzisiaj, że przełożonych na przyszły rok – wyznała Karolina Kołeczek. Na szczęście po „poluzowaniu” obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa już może trenować na stadionowej bieżni i myśleć o biciu swoich rekordów. A o to, jak są liczone, pytali między innymi uczniowie.

– Oczywiście ważne są tylko te wyniki uzyskane podczas certyfikowanych zawodów – odpowiedziała płotkarka. Czy podczas treningu udało jej się pobiec szybciej na 100 metrów przez płotki niż jej życiówka 12,75 s?

– Nie, bo tylko na zawodach biegamy na pełnym rozstawie płotków. Do tego trudno na treningu, gdy ćwiczysz sama, pobudzić się do takiego stopnia, by bić rekordy, nie ma tej chemii i adrenaliny – dodała mistrzyni płotkarskiego sprintu.

Kołeczek, pytana o dietę przyznała, że nie stosuje jakichś cudownych receptur.

– Staram się odżywiać zdrowo i świadomie. Dietę stosuję w zależności od zajęć. Jeśli mam trening wytrzymałościowy, jest w niej więcej węglowodanów, jeśli szybkościowo-siłowy, posiłek jest bardziej białko-tłuszczowy – dodała.

Karolina Kołeczek zaprosiła młodzież do śledzenia jej poczynań na portalach społecznościowych, a także podarowała uczniom XXX LO miśki, breloczki i worki od sponsora, firmy Orlen. BS