Nie opieraj się, bo zacznę strzelać!

Dziewczyny, zachowajcie czujność na ulicy Lwowskiej – tak chełmianki ostrzegają siebie nawzajem w Internecie. O grasującym w okolicach Carrefoura niebezpiecznym ukraińskim dewiancie z bronią policja nic nie wie, ale przyznaje, że na osiedlu atakował zboczeniec.

Pojawia się znikąd, chwyta za pośladek, przytrzymuje i próbuje zaciągnąć kobietę do samochodu. Jakby tego było mało, przy stawianiu oporu wyciąga broń i zaczyna grozić po ukraińsku, że zaraz zacznie strzelać. Dewiant z zagranicy miał być widziany w poniedziałek (6 marca) w okolicach Carrefoura, a informacja z ostrzeżeniem od razu pojawiła się w Internecie. Choć autorka wiadomości zarzeka się, że sprawa została zgłoszona w komendzie, rzecznik chełmskiej policji – podkom. Ewa Czyż – dementuje te doniesienia: – Nie przyjęliśmy żadnego takiego zgłoszenia.

Do komendy zgłosiła się natomiast inna kobieta zaatakowana niedawno przez zboczeńca przy ul. Wolności. Wieczorem zakapturzony mężczyzna zaatakował ją od tyłu, przytrzymał, by nie mogła uciec i zaczął dotykać w miejsca intymne, po czym uciekł. Policjanci rozpoczęli poszukiwania dewianta i zaczęli wysyłać na os. Kościuszki więcej patroli. Zatrzymali 37-latka. Mężczyzna bez stałego adresu zamieszkania usłyszał 3 zarzuty – udowodniono mu, że dopuścił się nieobyczajnych wybryków w marcu 2017 r. oraz jesienią 2016 r. (pc)