Opozycja chce głowy przewodniczącego

Lubelscy radni Prawa i Sprawiedliwości nie zmieniają zdania i zapowiadają, że przed wrześniową sesją złożą wniosek o odwołanie Jarosława Pakuły (klub Krzysztofa Żuka) z funkcji przewodniczącego rady miasta.


To efekt zamieszania związanego z odwołaniem zaplanowanej na 27 czerwca sesji i zwołaniem jej w nadzwyczajnym trybie w niedzielę, 30 czerwca, gdy w mieście trwały państwowe obchody 450. rocznicy zawarcia unii lubelskiej.

– Za ten skandal odpowiada wyłącznie przewodniczący Pakuła, dlatego pomożemy prezydentowi, któremu nie jest na rękę składanie takiego wniosku, więc jako opozycja to zrobimy – zapowiedział Tomasz Pitucha z klubu radnych PiS).

Przypomnijmy – zaplanowana na czwartek, 27 czerwca sesja została odwołana. Przyczyną decyzji było „ryzyko stwierdzenia nieważności wszystkich uchwał, jakie miały być podjęte, wynikające z niedochowania terminu dotyczącego zawiadomienia radnych na 7 dni przed planowanym terminem sesji”. Mówiąc prościej: sesja powinna być zwołana na tydzień wcześniej, ale 20 czerwca wypadło Boże Ciało. Po zasięgnięciu opinii jednego z radców J. Pakuła wysłał radnym zawiadomienia w piątek, 21 czerwca. Okazało się, że zrobił to zbyt późno, bo w tej sytuacji powinien je wysłać najpóźniej w środę, 19 czerwca. Gdyby radni obradowali 27 czerwca, Wojewódzki Sąd Administracyjny mógłby zakwestionować ważność podjętych uchwał. W nadzwyczajnym trybie sesja została zatem zwołana na niedzielę, 30 czerwca, gdyż do tego dnia radni musieli podjąć uchwałę w sprawie udzielenia prezydentowi absolutorium. Urzędnicy tłumaczyli też, że sesja nadzwyczajna może się odbyć co najmniej 3 dni po jej zwołaniu, stąd termin 30 czerwca, a nie np. 29 czerwca.

Prezydent i przewodniczący Pakuła za zamieszanie obwiniają jednego z radców prawnych.

Innego zdania jest Piotr Gawryszczak, przewodniczący klubu radnych PiS. – Podtrzymujemy zamiar odwołania przewodniczącego Pakuły. Złożymy taki wniosek przed wrześniową sesją. Po raz pierwszy po reaktywacji samorządu sesja RM odbyła się w niedzielę. To skandal. W niedziele i święta odbywają się tylko sesje uroczyste – powiedział Piotr Gawryszczak kilka godzin po zakończeniu bodaj najdłuższego posiedzenia w historii lubelskiej rady miasta (obrady trwały prawie do godziny 6 w poniedziałek).

P. Gawryszczaka nie przekonuje też argument, że za zamieszanie odpowiada jeden z radców. – Pan przewodniczący jako wieloletni radny powinien wiedzieć że 7 dni to 7 dni. Nic go nie zwalniało z tego, aby w środę wysłać nam zawiadomienia – dodaje. Przewodniczący klubu PiS ma też hipotezę co do prawdziwej przyczyny przełożenia sesji. – Jeśli prezydent kilkusetstronicowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego przesyła do biura rady tuż przed jego zamknięciem, to kto by zdołał zeskanować te wszystkie dokumenty i wysłać je jeszcze z datą 19 czerwca? Widocznie to było technicznie niemożliwe, stąd ten pomysł, aby znaleźć kogoś, na kogo będzie można zrzucić winę za opóźnienie wysłania zaproszeń na sesję – sugeruje radny.

Z kolei przedstawiciele klubu Krzysztofa Żuka przekonują, że w tej historii nie ma „drugiego dna”. – Radni PiS-u albo nie rozumieją racjonalnych argumentów, albo nie chcą ich zrozumieć. Jarosław Pakuła bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków – ripostuje Michał Krawczyk, przewodniczący klubu K. Żuka. W obronie J. Pakuły stanął też sam prezydent. Grzegorz Rekiel