Opozycja ciągle mąci

Mająca większość w Radzie Gminy Sawin opozycja doi gminny budżet. Za „specjalistkę” w tym zakresie zaczyna uchodzić Marianna Błaszczuk, która w czerwcu br. zwołała dodatkowe posiedzenia komisji budżetowej, poza planem pracy, i teraz domaga się za nie wypłaty diet. Radni z opozycji zmniejszyli też podatek rolny i od nieruchomości, co niekorzystnie odbije się na subwencji ogólnej, jaką Sawin dostanie z ministerstwa finansów.

To była kolejna burzliwa w tej kadencji sesja Rady Gminy Sawin. Choć od wyborów samorządowych niedługo miną dwa lata, zwolennicy byłego wójta Andrzeja Mazura w żaden sposób nie mogą pogodzić się z przegraną swojego kandydata. Przewodnicząca rady Joanna Rzepecka, wiceprzewodnicząca Marianna Błaszczuk i spółka wciąż rzucają kłody pod nogi wójtowi Dariuszowi Ćwirowi. Robią wszystko, by utrudnić mu rządy. Mieszkańcom gminy Sawin zaczyna brakować cierpliwości. – Nie po to wybraliśmy je do rady, by pilnowały swoich partykularnych interesów – mówi jeden z nich. – To, co działo się na ostatniej sesji, woła o pomstę do nieba. Najlepiej zwołać referendum, odwołać całą radę gminy i wybrać nową, bez osób, które sieją zamęt.

Na główną mącicielkę w radzie wyrasta wiceprzewodnicząca Błaszczuk, która – zdaniem mieszkańców Sawina – już dawno przekroczyła czerwoną linię. Jako przewodnicząca komisji budżetowej na 16 czerwca br. zwołała dodatkowe posiedzenie, poza planem pracy rady. Następnego dnia komisja budżetowa znów się zebrała, bo Błaszczuk twierdziła, że na jednym spotkaniu nie zrealizowała wszystkich tematów. Innego zdania byli urzędnicy i wójt Dariusz Ćwir. – Przede wszystkim te komisje nie powinny się odbyć, bo można było spotkać się godzinę lub dwie przed sesją i wszystkie sprawy omówić – mówi wójt. – Tak staramy się praktykować, aby nie płacić dodatkowych diet. Zgodnie z uchwałą rady gminy za każdą sesję rady lub posiedzenie komisji radny dostaje dietę 160 zł, ale jeśli komisja i sesja odbywają się tego samego dnia, wypłata jest jedna.
Błaszczuk zażądała diet za dwa posiedzenia komisji budżetowej – 16 i 17 czerwca. Dostała tylko za jedno. Ponieważ urząd drugiej diety nie wypłacił, złożyła do komisji rewizyjnej rady gminy skargę na wójta Ćwira.

Komisja rewizyjna, w której większość ma opozycja, głosami ludzi byłego wójta Mazura Wacława Bejdy i Błażeja Jasińskiego, uznała skargę za zasadną i uchwała w tej sprawie trafiła na posiedzenie rady gminy. Głosowanie na sesji było formalnością, bo radnych z opozycji jest ośmioro, a za wójtem – siedmioro.
– Odwołamy się od tej uchwały, w dalszym ciągu uznajemy skargę za bezpodstawną – mówi Dariusz Ćwir. – Radnym nie należały się pieniądze za to, że przyszli na komisję drugiego dnia, mimo iż mogli cały porządek obrad zrealizować 16 czerwca. Na dobrą sprawę tego pierwszego posiedzenia nie było w planie pracy rady i nie powinniśmy za nie płacić diet.
Co ciekawe, zdecydowaną większość w komisji budżetowej ma opozycja. Oprócz Błaszczuk należą do niej: Eugeniusz Gumienik, Magdalena Mazurek, Bogusław Pawluk i Zdzisław Szulędzki. Z radnych kojarzonych z wójtem Ćwirem w komisji zasiada jedynie Adam Mojski.
Na ostatniej sesji wójt przypomniał wszystkim, ile posiedzeń komisji odbyło się w tym roku. Najwięcej razy obradowała oczywiście komisja budżetowa. – Miała sześć spotkań, a z tego, co wiem, w listopadzie zanosi się na siódme. Rewizyjna zebrała się trzy razy, zaś kultury, oświaty i zdrowia zaledwie raz – podkreśla Ćwir. – Każde zwołanie komisji w innym dniu niż sesja to dodatkowe koszty dla gminy. Jestem zdania, by jedne i drugie obrady odbywały się tego samego dnia.

Swojego oburzenia postępowaniem Marianny Błaszczuk nie ukrywał na sesji radny Wojciech Adamowicz, który nie szczędził słów krytyki pod adresem opozycji. Zniesmaczony postawą wiceprzewodniczącej jest też radny Tadeusz Starzyniec. – To jest ewidentne dojenie gminnej kasy, która i tak jest pusta – mówi. – Po cichu liczyłem, że radni opozycji w końcu zaczną współpracować, ale widzę, iż mają zupełnie inne plany. Wolą wprowadzać chaos.
Ale na tym opozycja nie poprzestała. Radny Eugeniusz Gumienik, który stracił etat palacza w szkole podstawowej w Wólce Petryłowskiej, złożył wniosek, by obniżyć podatek rolny. Urzędnicy zaproponowali do obliczeń podatku stawkę wyliczoną przez GUS, czyli 52,44 zł za kwintal żyta. Gumienik uparł się na 50 zł i opozycja tę kwotę przegłosowała.
– Na dobrą sprawę większość naszych rolników tej obniżki nie odczuje. Odbije się ona jednak na dochodach gminy – mówi wójt Ćwir. – Do kasy wpłynie o 107 tys. zł mniej, niż przewidywaliśmy, a ponadto minister finansów zmniejszy nam subwencję ogólną.
Kolejną obniżkę, tym razem podatku od nieruchomości dla osób prowadzących działalność gospodarczą, zafundowała wiceprzewodnicząca Błaszczuk. Zamiast aktualnej stawki 18,40 zł za metr kwadratowy zaproponowała 15 zł. Opozycja, zgodnie z przewidywaniami, była za.
– Z tego tytułu w przyszłym roku stracimy kolejne 100 tys. zł plus to, co utnie nam minister finansów, gdy będzie ustalał subwencję dla naszej gminy – mówi D. Ćwir. – Z jednej strony radni opozycji proponują obniżki, z drugiej zaś zgłaszają wiele potrzeb inwestycyjnych, na które w budżecie nie ma pieniędzy. (ptr)