Orka z finałem w sądzie?

Jeden z mieszkańców gminy Kamień wyorał głębokie rowy na nie swoim polu. Gdy doszło do konfrontacji z właścicielem działki, trzeba było wezwać policję.

Małżeństwo z gminy Kamień w sierpniu br. odkupiło od miejscowego rolnika pole. Parze zależało na tym konkretnym kawałku ziemi, bo sąsiaduje on z ich działką. Kosztowało ich to nie tylko sporo pieniędzy, ale i formalności, bo zanim podpisali akt notarialny, należało uporządkować skomplikowane kwestie własnościowe i spadkowe nieruchomości. W tym samym czasie pole, o którym mowa, uprawiał na podstawie umowy dzierżawy inny rolnik z gminy Kamień. On też zapewnia, że bardzo mu zależy na tej ziemi i nie zamierza z niej zrezygnować. Niedawno obie strony przypadkiem spotkały się na polu. Właściciel ziemi chciał wykonać jesienne porządki. Dotychczasowemu dzierżawcy się to nie spodobało i wjechał ciężkim sprzętem na pole, wykopując głębokie doły. Doszło do konfrontacji. Konieczna była interwencja policji.
– Po otrzymaniu zgłoszenia około godziny dwudziestej policjanci udali się na miejsce interwencji – mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Zgłoszenie dotyczyło nieporozumienia związanego z pracami polowymi. Osoby zostały poinformowane o toku postępowania możliwym w tej sytuacji.
Małżeństwo zapewnia, że nie zostawi tak tej sprawy.
– Ten człowiek zebrał swoje polny a teraz nie przyjmuje do wiadomości, że to już nasza własność i on nie ma prawa na nią wejść, a tym bardziej jej niszczyć – mówi mieszkanka gminy Kamień. – Skonsultowaliśmy się z prawnikiem. Wezwiemy tego pana do zapłaty za szkody wyrządzone na naszej działce, a jeśli pozostanie to bez odzewu, złożymy w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. To niedopuszczalne, aby ktoś zachowywał się w ten sposób.
Z kolei dotychczasowy dzierżawca przedstawia swoje racje. Gotowy jest ich dochodzić przed sądem.
– Od ponad dwudziestu lat moja rodzina uprawiała tę ziemię – mówi nasz rozmówca. – W 2009 roku przejąłem gospodarstwo od rodziców i doszło wtedy do podpisania umowy dzierżawy tej nieruchomości na dziesięć lat. Ten okres jeszcze nie minął. Poza tym zgodnie z przepisami miałem prawo pierwokupu tej ziemi. Z tego, co wiem, ci ludzie nie są rolnikami i uważam, że w świetle obowiązujących przepisów nie mogli zakupić gruntów rolnych. Z tych powodów zamierzam wnieść do sądu o unieważnienie aktu notarialnego. Jestem w kontakcie ze swoim mecenasem. Wtedy, gdy wezwano policję, wjechałem na pole, bo tamten człowiek po ciemku chciał je zaorać. Chciałem po prostu temu zapobiec.
Małżeństwo argumentuje, że własność to rzecz święta. Mało prawdopodobne, aby strony dogadały się polubownie. (mo)