Oszkalowana przez MOPR?

Pani Grażyna jest przekonana, że Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie nie miał prawa założyć jej „Niebieskiej Karty” na wniosek konkubenta jej córki. – Nie jest członkiem rodziny, a tego wymaga ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Poza tym nie dochodziło u nas do przemocy i służby o tym wiedziały – przekonuje.


Niebieska Karta została w tym przypadku zamknięta, ale mieszkanka domaga się pociągnięcia do odpowiedzialności urzędników. MOPR odpowiada, że Niebieska Karta może zostać założona również na wniosek osoby spoza rodziny.

Pani Grażyna twierdzi, że w jej przypadku sytuację zaognia konflikt z córką i jej partnerem, dotyczący m. in. opłat mieszkaniowych. Kobieta zarzeka się, że przemoc w jej mieszkaniu nie występuje. – Córka przebywa w areszcie, mieszkam tylko z jej konkubentem. O tym, że nie ma u nas przemocy wie doskonale policja i MOPR. W kwietniu tego roku dostałam wezwanie, by stawić się w filii Ośrodka przy Nałkowskich. Pytam się, jakim prawem i na jakiej podstawie pracownicy MOPR wszczęli procedurę założenia mi Niebieskiej Karty, na wniosek partnera córki? Jest on dla mnie obcą osobą – mówi pani Grażyna.

O wyjaśnienia poprosiła prezydenta Krzysztofa Żuka i jego zastępczynię, Monikę Lipińską (której podlega MOPR). Skargę na działania opieki społecznej złożyła też do urzędu wojewódzkiego. Zawiadomiła również prokuraturę o możliwym nadużyciu uprawnień przez MOPR (art. 231 Kodeksu karnego). – Choć karta została szybko zamknięta, naruszono moją godność. To pełna niekompetencja urzędników – zaznacza kobieta.

Prokuratura odmówiła jednak wszczęcia postępowania, uznając działania Ośrodka za prawidłowe, a relacje córki pani Grażyny i jej partnera, zebrane przez pracowników MOPR, za wiążące.

Kobieta mówi też, że córka i jej partner bez zgody uzyskali wgląd w jej dokumentację medyczną. Później przekładali ją MOPR-owi oraz policji, stąd też zapewne reakcja służb. – Wykazywali, że jestem osobą leczoną, do tego oskarżali m. in. o znęcanie nad konkubentem, co jest kompletną bzdurą. Tworzą obraz, że to przemoc wychodzi ode mnie, a pracownicy Ośrodka w te wszystkie zgłoszenia wierzą – mówi pani Grażyna.

Powzięli podejrzenie, ale…

O sprawę zapytaliśmy w MOPR. Odesłano nas do zespołu interdyscyplinarnego, który orzeka w tego typu sprawach. MOPR nie wyjaśnia, dlaczego założył i zamknął mieszkance Niebieską Kartę, powołując się na tajemnicę służbową.

Spytaliśmy więc o samą procedurę zakładania NK. – Dzieje się tak w przypadku powzięcia podczas czynności zawodowych podejrzenia stosowania przemocy wobec członków rodziny. Wszczęcie procedury „Niebieskiej Karty” może także nastąpić w wyniku zgłoszenia dokonanego przez członka rodziny lub przez osobę będącą świadkiem przemocy w rodzinie – mówi Magdalena Suduł, rzecznik prasowy lubelskiego MOPR. – Zakończenie procedury następuje w przypadku ustania przemocy w rodzinie lub w przypadku stwierdzenia braku zasadności podejmowania dalszych działań (przykładowo, gdy podstawą zgłoszenia był konflikt, a nie przemoc w rodzinie).

Ośrodek odpowiedział też na pisemny wniosek mieszkanki. – „Przez członka rodziny należy rozumieć osobę najbliższą w rozumieniu ustawy Kodeks karny, a także inną osobę wspólnie zamieszkującą lub gospodarującą” – czytamy w odpowiedzi Edyty Bujalskiej-Pawlak, zastępcy dyrektora MOPR w Lublinie.

Niebieską Kartę zakłada się w rodzinach, w których powszechna jest przemoc. Zgodnie z prawem może ją wypisać Policja, MOPR, przedstawiciel oświaty, służby zdrowia czy gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych. Niebieska Karta jest ważną informacją dla służb, które zostają zobowiązane do opracowania strategii mającej rozwiązać problem przemocy. BACH