Otwieramy Chełm na biznes

Samorząd nie jest firmą nastawioną na zysk finansowy. W tym przypadku w grę wchodzi zysk liczony zadowoleniem mieszkańców – mówi na półmetku swojej trzeciej kadencji Agata Fisz. Czym może pochwalić się prezydent? Co było nie tak? Jak wygląda realizacja głównej obietnicy wyborczej dotyczącej utworzenia 1000 nowych miejsc pracy? Czy Chełm stać na utrzymanie aquaparku? O to wszystko zapytaliśmy prezydent A. Fisz w wywiadzie podsumowującym półmetek obecnej kadencji.
fisz-copyNowy Tydzień: – To już trzecia Pani kadencja na stanowisku prezydenta Chełma. Jest łatwiejsza czy trudniejsza od poprzednich?
Agat Fisz: – Każda jest inna. W każdej występują różnorakie problemy, z którymi musimy się zmierzyć. Ale każda obfituje też w kolejne ważne dla miasta i mieszkańców inwestycje. Biorąc pod uwagę to, co już udało się osiągnąć, jak i to, co jest w przygotowaniu, sądzę, że będzie to bardzo udana dla miasta kadencja samorządu. Przed nami naprawdę jeszcze mnóstwo inwestycji, które podniosą jakość życia w mieście, dadzą nowe miejsca pracy i przyczynią się do dalszego rozwoju Chełma.
– Co uznałaby Pani za sukces, a co za porażkę ostatnich dwóch lat?
– Ważne są dla mnie wszystkie realizowane zadania, poczynając od dużych inwestycji infrastrukturalnych, a kończąc na niewielkich pracach osiedlowych. Niewątpliwie ważnymi wydarzeniami w ostatnich dwóch latach było zakończenie budowy biblioteki i potężnej inwestycji związanej z modernizacją oczyszczalni ścieków, oddanie do użytku Chełmskiego Parku Wodnego, czy też pozyskanie gigantycznego dofinansowania na przebudowę dróg w ramach K-12. Tylko te cztery zadania można wyliczyć na grubo ponad ćwierć miliarda złotych inwestycji. Do tego dochodzi mnóstwo innych zrealizowanych już inwestycji. Wszystko raczej idzie zgodnie z planem. Jedyne co może trochę niepokoić, a jest niezależne od nas, to lekkie opóźnienie w ogłaszaniu konkursów na fundusze unijne, o które chcielibyśmy aplikować. Ale jest to problem w całej Polsce, o którym ostatnio głośno mówi się we wszystkich mediach.
– W ostatniej kampanii wyborczej zapowiadała Pani powstanie w Chełmie ponad 1000 nowych miejsc pracy. Jak wygląda realizacja tej obietnicy?
– Na dzisiaj szacujemy, że już powstało i powstaje około 200 nowych miejsc pracy, o których wiemy. Mam na myśli zarówno miejskie inwestycje, jak park wodny i Chełmską Bibliotekę Publiczną, jak i inwestycje prywatne, które mogły zostać zrealizowane dzięki zmianom planu zagospodarowania przestrzennego, czy stworzeniu odpowiednich warunków, jak w przypadku podstrefy ekonomicznej. Ale to dopiero początek. Większość inwestycji, szczególnie tych o naprawdę dużym potencjale zatrudnienia, jest w fazie poważnych przygotowań. Mówię tu zarówno o kolejnych firmach w strefie ekonomicznej, jak i inwestycjach handlowo-usługowych. Sądzę, że z końcem tej kadencji liczba 1000 miejsc pracy nie tylko zostanie spełniona, ale będziemy mogli mówić, że powstało ich więcej.
– Była szansa, wzorem innych miast, wcześniej utworzyć podstrefę ekonomiczną Chełm, która dziś wzbudza duże zainteresowanie wśród potencjalnych inwestorów?
– Już kiedyś mieliśmy w Chełmie strefę ekonomiczną. Niestety, jeszcze zanim objęłam urząd prezydenta podjęto decyzję o jej likwidacji. Widocznie łatwiej było zlikwidować strefę, niż walczyć o inwestorów i miejsca pracy. Ja się nie bałam tej odpowiedzialności. Długo zajęło przekonywanie władz strefy, aby dać naszemu miastu jeszcze jedną szansę, przekonać, że nam na tym zależy i to nie tylko po to, by chwalić się, że mamy strefę, ale by rzeczywiście wykorzystać jej potencjał. W końcu się udało i to z sukcesem. Chyba od ponad 25 lat nie mieliśmy w Chełmie tak dużej ilości przygotowywanych inwestycji tworzących nowe miejsca pracy. Jest już 5 firm, które chcą w naszym mieście budować nowe zakłady produkcyjne, a z kolejnymi prowadzimy rozmowy. Mało tego, złożyliśmy wniosek o rozszerzenie strefy o kolejnych kilkanaście hektarów, gdyż uprzednio włączone tereny mamy w zasadzie już zarezerwowane.
– Dlaczego Chełm, jako chyba jedyne grodzkie miasto w Polsce, do dziś nie ma centrów handlowych z prawdziwego zdarzenia? Mieszkańcy chcą takich obiektów, o czym świadczy liczba chełmian jeżdżących na zakupy do lubelskich i zamojskich galerii.
– Też mnie to boli, ale to nie samorząd buduje centra handlowe, a prywatni inwestorzy. Chełm trochę zmarnował swoją szansę wówczas, gdy firmy były zdecydowanie bardziej chętne do takich przedsięwzięć i dysponowały większymi finansami. Zanim zostałam prezydentem były blokowane wszelkie takie inwestycje. Ze swojej strony natomiast zrobiliśmy wszystko, na co pozwala prawo. Dla kilku obszarów w mieście zmieniliśmy miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, dając zielone światło dla powstania galerii. Zresztą cały czas dokonujemy takich zmian, otwierając Chełm na biznes. Wreszcie widać pewne ożywienie w tym temacie. Już w przyszłym roku ma ruszyć budowa dwóch większych obiektów o łącznej powierzchni co najmniej kilkunastu tysięcy mkw. Zatrudnienie ma znaleźć tam do 250 osób. Docierają do mnie także pozytywne sygnały w sprawie budowy galerii handlowej. Odbywały się już nawet spotkania w tej sprawie, na których omawiane były sprawy związane z układem komunikacyjnym. Wszystko wskazuje więc na to, że wreszcie doczekamy się w Chełmie prawdziwej galerii handlowej.
– Chełm, Pani zdaniem, to fajne miasto do życia? Wielu młodych ludzi wyjeżdża stąd, nie widząc tutaj dla siebie przyszłości…
– Według statystyk wyludniają się niemal wszystkie polskie miasta, i to nie tylko wielkości Chełma, ale również znacznie większe. Dla przykładu stolica naszego województwa, Lublin, traci około 3 tysiące osób rocznie. W dwa lata daje to 6 tysięcy osób, co dla porównania, w przypadku Chełma oznaczałoby, że znika całe jedno osiedle. Oczywiście nas ubywa zdecydowanie mniej, ale jednak też ma to miejsce. Przyczyn zapewne jest wiele, od ujemnego przyrostu naturalnego zaczynając, na warunkach ekonomicznych życia kończąc. Każdy z nas zna kogoś, kto wyjechał za pracą za granicę. Tak jest w całej Polsce, bo niestety różnica w poziomie płac między naszym krajem, a wieloma państwami zachodnimi wciąż jest ogromna. Podobnie część osób wybiera największe polskie miasta: Kraków, Warszawę, Wrocław, w których zostaje po studiach. Część chełmian przeprowadza się na przedmieścia tam budując nowe domy. Przyczyną są zapewne ceny gruntów, kompletnie niezależne od miasta, czy też chęć postawienia domu w terenie mniej zabudowanym. Chełm prężnie rozwija się jako aglomeracja, czego wyraźnym przykładem jest znaczący wzrost liczby mieszkańców przedmieść. Mimo wszystko staramy się podnosić poziom życia i tworzyć warunki, by także tutaj dało się żyć coraz lepiej. Chodzi tutaj o wspomniane już ożywienie gospodarcze. Nowe zakłady produkcyjne będą potrzebować nie tylko wykwalifikowanych pracowników, ale także specjalistów różnych branż. Chcemy również inwestować w młodych mieszkańców zaczynających życie zawodowe. Stąd decyzja o budowie inkubatora przedsiębiorczości i parku technologicznego. Ta inwestycja jest już na etapie uzgodnień i mamy bardzo duże szanse na pozyskanie unijnego dofinansowania.
– Od lat mówi się o potrzebie utworzenia Centrum Sportów Wodnych na Gliniankach, budowy krytego lodowiska i kortów tenisowych, zagospodarowania Kumowej Doliny z modernizacją amfiteatru włącznie, ale nie wszystko udaje się realizować. Dlaczego?
– Niedawno to pytanie obejmowałoby jeszcze budowę parku wodnego, centrum kultury filmowej, biblioteki, bulwaru spacerowo-rowerowego, modernizację ChDK i wiele, wiele innych. Mówię to, aby pokazać, iż nie sposób wszystkiego zrobić jednocześnie, a zarazem przypomnieć, iż naprawdę dużo inwestycji już powstało. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z wymienionych w pytaniu zadań. Wręcz przeciwnie. Już w przyszłorocznym budżecie miasta powinny zostać zapisane pieniądze na zagospodarowanie Glinianek. Szykowany jest wniosek o unijne dofinansowanie bardzo dużej modernizacji amfiteatru w Kumowej Dolinie, w którym ponownie mogłyby się odbywać atrakcyjne wydarzenia kulturalne. Jest projekt nowego krytego lodowiska i aplikować będziemy o dofinansowanie, gdy tylko pojawią się nabory na tego typu zadania. To nie wszystko. Chcemy również zakupić nowe autobusy miejskie, czy wprowadzić system roweru miejskiego. W planach mamy jeszcze szereg innych inwestycji.
– Kilka dni temu ruszył aquapark, a wejściówki na weekend otwarcia rozeszły się w mgnieniu oka. Czy uważa Pani, że to była trafiona inwestycja i Chełm stać na jego utrzymanie? Opozycja niezmiennie przekonuje, że samorząd będzie dopłacał do parku wodnego grube miliony.
– Opozycja to samo mówi o każdej realizowanej inwestycji, gdyż w jej politycznym interesie jest, aby w mieście działo się jak najmniej. A przecież przed rozpoczęciem budowy to właśnie opozycyjni radni na niemal każdej sesji rady miasta dopytywali, kiedy zaczniemy. Są stenogramy posiedzeń rady. Proszę zauważyć, iż co roku tylko do oświaty dokładamy kilkadziesiąt milionów złotych. Koszty generuje także komunikacja miejska, utrzymanie boisk, placów zabaw, parków, hali sportowej, bibliotek, ośrodków kultury, odśnieżanie ulic, organizacja wydarzeń kulturalnych i wiele innych aspektów życia miasta. Gdyby słuchać części opozycji, to z mapy Chełma znikłoby większość takich miejsc lub wydarzeń, bo przecież nie przynoszą one dochodu. Absurd. Samorząd nie jest firmą nastawioną na zysk finansowy. W tym przypadku w grę wchodzi zysk liczony zadowoleniem mieszkańców. Czy będzie to wyremontowana ulica, chodnik, plac zabaw, mieszkańcy tego chcą, bo mają prawo oczekiwać poprawy standardów życia. Podobnie jest z Chełmskim Parkiem Wodnym, którego budowę poparło 95 proc. badanych mieszkańców Chełma. Obiekt został otwarty dopiero przed tygodniem, a już skorzystało z niego kilka tysięcy osób. Świadczy to o tym, że takie miejsce było bardzo potrzebne, tym bardziej, iż nie jesteśmy zamożnym regionem i nie wszystkich stać na podróże do innych odległych miast, by skorzystać z wodnego parku rozrywki. Części opozycji dodatkowo przypomnę, jak była przeciwna przebudowie Centrum Kultury Filmowej „Zorza”. Mimo tego zrealizowaliśmy tę inwestycję, obiekt jest nieporównywalnie nowocześniejszy od tego, co było przedtem, do kina zaczęło chodzić znacznie więcej osób i „Zorza” jest rentowna. W tym roku odwiedziło ją już ponad 80 tysięcy widzów.
– Chełm pozyskał unijne fundusze na przebudowę ul. Rejowieckiej, al. Przyjaźni i ul. Rampa Brzeska, czyli krajowej „dwunastki”, co na pewno należy uznać za duży sukces. Jakie jeszcze inne projekty złożył, bądź zamierza przygotować w najbliższym czasie chełmski samorząd do unijnych programów?
– To największe dofinansowanie w historii miasta, którego pozyskanie wymagało naprawdę wiele pracy nad przygotowaniem skomplikowanego wniosku. Nie jest to jednak jedyny projekt, nad którym pracowaliśmy i pracujemy. Mamy niemal pewne dofinansowanie na dużą modernizację ul. Wojsławickiej, gdzie prace mogą rozpocząć się już na wiosnę. Staramy się również o pieniądze na przebudowę ul. Kolejowej, placu dworcowego, oraz kilku innych ulic. Chcemy aplikować o unijne dofinansowanie na zakup niskoemisyjnych autobusów miejskich, wprowadzić bilet elektroniczny i elektroniczne rozkłady jazdy na przystankach. W przygotowaniu są również projekty dotyczące roweru miejskiego, parku technologicznego, modernizacji i wyposażania chełmskich placówek oświatowych czy też przebudowy amfiteatru w Kumowej Dolinie. Na pewno będziemy starać się o dofinansowanie z każdego możliwego źródła.
– Przed samorządami wprowadzenie reformy oświatowej. Nie obawia się Pani, że zmiany mogą wywołać, delikatnie ujmując, duży niepokój w chełmskiej oświacie?
– Wprowadzanie zmian wynikających z ustaw jest dla samorządów obligatoryjne. Naszym celem będzie podjęcie takich działań, które wywołają jak najmniejsze negatywne skutki społeczne – głównie związane z ewentualną redukcją zatrudnienia. Na pewno będziemy się starali zagospodarować maksymalną liczbę nauczycieli i pracowników niepedagogicznych z likwidowanych gimnazjów. Obecnie nad tą problematyką pracuje specjalny zespół, który zaproponować ma optymalne rozwiązania.
– Myśli już Pani o czwartej kadencji?
Teraz się nad tym nie zastanawiam. Na razie mam przed sobą szereg inwestycji i zadań, których realizacji się podjęłam lub zaplanowałam. Walczę o kolejnych inwestorów, o fundusze zewnętrzne na budowę i modernizację kolejnych ulic, o realizację jak największej liczby oczekiwań mieszkańców miasta. Jestem wciąż pełna zapału i energii w realizowaniu tych celów. Mam przy tym świadomość, że potrzeb w mieście jest jeszcze bardzo dużo. Dlatego nieustannie dokładać będę starań, by nasze miasto stawało się coraz bardziej przyjazne i sukcesywnie zmieniało się na lepsze. (ps)