Padlina przy kąpielisku

Przy zalewie „Dębowy Las” w gminie Żmudź znaleziono kolejne martwe dziki z wirusem ASF. Tym razem było ich aż cztery. Inspektorzy weterynarii przyznają, że sytuacja staje się dramatyczna. Zbrakło im już chłodni do przechowywania zainfekowanej padliny. Nowe chłodnie kosztowały ponad 150 tys. zł.

– Wiadomo, że afrykański pomór świń nie jest groźny dla ludzi, ale i tak ciarki przechodzą po plecach, gdy sobie człowiek wyobrazi martwe dziki wokół naszego pięknego kąpieliska – mówi jedna z mieszkanek gminy Żmudź. – Dopiero słyszeliśmy o jednym dziku, który leżał zanurzony w zalewie, a tu już tyle kolejnych tam padło. Oby sytuacja się poprawiła, bo sezon kąpielowy za pasem…
Cztery padłe dziki w okolicach zalewu „Dębowy Las” znaleziono w poniedziałek. Pobrane do badań próbki potwierdziły, że zwierzęta były zarażone ASF. Chore zwierzęta, z gorączką często podchodzą do zbiorników wodnych, aby się napić lub schłodzić. Tym samym liczba odnotowanych przez inspektorów weterynarii przypadków ASF wzrosła do 24.
– Dotąd to w gminie Sawin najczęściej stwierdzaliśmy przepadki ASF, a teraz takim rejonem stała się gmina Żmudź – mówi Agnieszka Lis, powiatowy lekarz weterynarii w Chełmie. – Wciąż prowadzimy kontrole oraz akcje informacyjne wśród hodowców świń.
W poniedziałek odnaleziono także dwa padłe dziki z ASF w miejscowości Chutcze w gminie Sawin, zaliczanej do czerwonej strefy ochronnej (obok gmin Ruda-Huta i Wierzbica). Gmina Żmudź pozostaje – tak jak osiem innych samorządów powiatu chełmskiego – w żółtej strefie ochronnej, ale wkrótce pewnie też dołączy do strefy czerwonej (Komisja Europejska wciąż nie podjęła decyzji w tej sprawie). Ponadto Żmudź obok gminy Kamień i części gminy Dorohusk objęta jest też tzw. strefą skażoną. Afrykański pomór świń szybko się rozprzestrzenia. Ostatnio Powiatowy Lekarz Weterynarii w Chełmie musiał zamówić dodatkowe przewoźne chłodnie kontenerowe, do przechowywania tusz dzików na czas wykonania badań w kierunku ASF. Dziesięć chłodni, którymi dotąd dysponowali inspektorzy weterynarii przestało wystarczać. Siedem nowych kosztowało 154 tys. zł.
– Rzeczywiście chłodnie musieliśmy dokupić w związku z ASF – przyznaje Agnieszka Lis.
Edytę Niezgodę, wójt gminy Żmudź, również niepokoi cała sytuacja.
– Zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji, pamiętajmy jednak, że ten wirus nie jest groźny dla ludzi ani zwierząt gospodarskich innych niż świnie – mówi wójt Niezgoda. – Ze swojej strony stosujemy się do odpowiednich procedur. (mo)