Pandemia odstraszyła samobójców

– Odkąd w marcu w Polsce wprowadzono stan epidemii, nie mieliśmy ani jednego przypadku samobójstwa na terenie powiatu chełmskiego – przyznają policjanci z miejskiej komendy.

Jest to o tyle dziwne, że – jak dodają prokuratorzy – nigdy wcześniej taka sytuacja nie miała u nas miejsca. – Przyzwyczailiśmy się, że średnio raz na dwa tygodnie jest tzw. wisielec – dodają śledczy.

Nie bez kozery mówi się, że samobójstwa już dawno zaczęły powodować większą liczbę zgonów niż wypadki komunikacyjne. Statystycznie w pow. chełmskim ( i nie tylko) każdego roku odnotowywanych jest więcej samobójstw, najczęściej właśnie przez powieszenie. W przeważającej większości desperatami są mężczyźni, w różnym wieku. Jedni odchodzą bez pożegnania, inni przed śmiercią zostawiają listy do rodziny lub piszą widomości SMS. Nierzadko do głosu dochodzi też alkohol, po którym podjęcie tej ostatecznej decyzji przychodzi łatwiej.

Powodem są przeważnie problemy rodzinne, finansowe, z przełożonymi, informacja o chorobie (znane są nawet przypadki, że mężczyźni zabijali się w przekonaniu, że są chorzy na raka, a wykonana po śmierci sekcja wykluczyła nowotwór). Niepokojące jest jednak to, że coraz więcej młodych nie jest w stanie udźwignąć ciężaru życia. – Nie wiemy, co się dzieje i nie zastanawiamy się nad tym, dlaczego od tylu tygodni jest spokój, nikt się nie zabił. Trzeba się cieszyć, że chełmianie chcą żyć – pointują mundurowi. (pc)