Parking wyjdzie drogo

Prosty i tani pomysł na zbudowanie dodatkowych miejsc parkingowych przed chełmskim gmachem okazuje się trudniejszy i znacznie droższy niż szacowano. Starosta chyba nie przewidział – deklarując publicznie sfinansowanie remontów – że mogą pochłonąć nawet milion złotych. Ale słowo się rzekło…

Od lat kierowcy narzekają na brak parkingów przy gmachu przy pl. Niepodległości w Chełmie. W biurowcu mieści się wiele urzędów i instytucji, m.in. chełmskie starostwo powiatowe, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Ośrodek Doradztwa Rolniczego, do których dojeżdżają interesanci z całego powiatu. Gdzieś muszą zaparkować. Na pomysł pobudowania około 40 dodatkowych stanowisk dla aut wpadł radny powiatowy Marcin Łopacki. Zaproponował, aby samochody parkowały nie wzdłuż dwóch uliczek dojazdowych do gmachu, ale pod kątem. Dzięki temu zmieści się ich więcej. Cała inwestycja polegałaby na poszerzeniu dwóch uliczek kosztem zewnętrznych chodników placu i ich oznakowaniu. Sprawę „przejął” starosta chełmski. Zadeklarował publicznie, że sfinansuje inwestycję, na co bardzo chętnie przystały miasto i wojewoda lubelski, którzy są właścicielami terenu. Marketingowo akcja była dla polityków świetna, ale gdy doszło do szczegółów i szacowania kosztów, to już tak pięknie nie jest. Inwestycja będzie znacznie droższa, niż początkowo sądzono. Z zapowiedzi, że gospodarczym sposobem można byłoby ją wykonać za kilkadziesiąt tysięcy złotych nic nie wyjdzie.

– Teren leży w strefie ochrony konserwatora zabytków. Jest to ważne miejsce w mieście i nie można zrobić tego byle jak. Tym bardziej, że mamy już gotową dokumentację techniczną. Według kosztorysu inwestorskiego przebudowa należącej do miasta jednej uliczki dojazdowej do gmachu (tej od ul. Stephensona – przyp. red), chodników, nowa nakładka to koszt ok. 230 tys. zł i zgodnie z uzgodnieniami z panem starostą o taką kwotę pomocy finansowej wystąpimy do powiatu – mówi Agata Fisz, prezydent Chełma. – Po naszej stronie jest już przygotowana dokumentacja techniczna, ogłoszenie przetargu i wyłonienie wykonawcy oraz dopłacenie, jeżeli ewentualnie cena w przetargu przekroczy zakładaną kwotę.

Nieoficjalnie mówiło się, że starosta wolałby przejąć teren w zarząd i samodzielnie być inwestorem, który ma wpływ na wyłonienie wykonawcy i jego nadzorowanie. W roku wyborczym nie bez znacznie jest także to, kto później pochwali się inwestycją. A skoro wykona ją miasto…

Miejscy urzędnicy uważają, że przekazanie drogi w zarząd nie do końca jest prawnie możliwe. Chociaż powiat od lat robi tak w przypadku drogowych inwestycji w gminach. – Doszliśmy do porozumienia, że zrobimy to w bezpiecznej formie jak przy realizacji tzw. schetynówek, czyli na zasadzie pomocy finansowej przekazanej nam przez powiat – mówi prezydent Fisz.

Inaczej starostwo chce się dogadać z wojewodą, który jest właścicielem placu, drugiej uliczki dojazdowej do gmachu i pozostałych parkingów przy budynku. Zarząd powiatu złożył do wojewody wniosek o zawarcie umowy użyczenia nieruchomości. – Wojewoda zwrócił się o zgodę na to do ministra inwestycji i rozwoju – informuje Andrzej Szarlip z biura wojewody lubelskiego.

Zakres prac będzie większy niż ten po stronie miasta, więc i cena zapewne także. Jak powiat wywiąże się z lekko rzuconych deklaracji w roku, w którym zaplanował już remonty kilkudziesięciu kilometrów dróg powiatowych i kiedy przetargi na kolejne odcinki w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego przekraczają znacznie wartości kosztorysowe robót?

– Cały remont może kosztować około miliona złotych – przyznaje Piotr Deniszczuk, starosta chełmski. – Mamy zabezpieczone 2,7 mln zł na wkład własny w razie gdybyśmy dostali pieniądze na remont drogi z Wierzbicy do Sawina, ale wygląda na to, że szanse na dofinansowanie są niewielkie. Dlatego możemy skorzystać z tej rezerwy.

Sprawa udzielenia pomocy finansowej miastu stanie na najbliższej sesji Rady Powiatu. Pomysł zrobienia porządku przed „gmachem” zasługuje na pochwałę, ale po realnych szacunkach pojawiają się pytania, dlaczego ma za to zapłacić powiat? Jest co prawda największym najemcą w „gmachu”, ale bynajmniej nie jedynym. Ile kilometrów dróg powiatowych można byłoby wykonać za milion złotych, które pochłonie inwestycja w mieście? Bogumił Fura