Patron w prezencie

Parafia w Wojsławicach wzbogaciła się o malarski wizerunek swojego patrona – św. Michała Archanioła. Znajduje się on na szczycie frontowej ściany kościoła. Jego fundatorem jest pochodzący z Wojsławic gdańszczanin.

– Nasz patron przedstawiony jest na nim w stroju rzymskiego wojownika i depcze szatana, którego symbolizuje smok. W prawej dłoni trzyma miecz w geście ugodzenia smoka. W lewej dłoni ma wagę, która jest symbolem sądu ostatecznego i sprawiedliwości boskiego wyroku. Nad postacią Michała Archanioła znalazł się łaciński napis „Quis ut Deus”, co w tłumaczeniu oznacza „Któż jak Bóg” – mówi ks. Zbigniew Kasprzyk, proboszcz parafii pw. św. Michała Archanioła w Wojsławicach.
Obraz o wymiarach 4,70×5,20 m i został wykonany w technice polichromii krzemianowej, która dobrze sprawdza się w warunkach zewnętrznych. Projekt wykonała Pracownia Konserwacji Dzieł Sztuki Moniki Konkolewskiej z Lublina, a prace malarskie to działo Anny Cegielskiej-Krwaczyk również z Lublina.
– Prace malarskie nie trwały długo – tłumaczy proboszcz. – Więcej czasu zajęły chyba prace nad projektem. Nasz kościół jest zabytkiem wysokiej klasy, dlatego wszelkie prace, w tym również projekt polichromii musiał zostać zatwierdzony przez konserwatora zabytków. Na szczęście współpraca z panią Stanisławą Rudnik, kierownikiem chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków przebiega bardzo dobrze i zawsze możemy liczyć na jej pomoc.
Jak zaznacza ksiądz, polichromia na frontowej ścianie to dopełnienie prac, które w ciągu kilku ostatnich lat udało się zrobić przy kościele. Między innymi dzięki dotacjom z Unii Europejskiej parafia zrealizowała kilka inwestycji – odświeżono elewację świątyni, wykonano izolację fundamentów, częściowo odnowiono dach, wymieniono stropy i rynny, wykonano kanalizację deszczową wokół kościoła. Odświeżono także dzwonnicę. Obrazu by nie było, gdyby nie pochodzący z Wojsławic gdańszczanin Edmund Jarosiewicz, który jest jego fundatorem.
– Pomysł, aby powstał tu taki obraz, pojawił się już dawno, ale długo go odkładałem. Bardzo się cieszę, że teraz udało się go w końcu zrealizować. Obraz rzuca się w oczy. Góruje nad rynkiem. Można śmiało powiedzieć, że to ponadczasowe dzieło. Jestem niezmiernie wdzięczny panu Edmundowi i jego rodzinie za ten dar serca – mówi ks. Zbigniew Kasprzyk. (kw)