Pełzający problem

Ktoś z Domu Pomocy Społecznej w Kaniem wystraszył się zaskrońców i jaszczurek, które podchodziły pod budynek placówki. Narobił rabanu, powiadomił prasę, a sprawę pełzających gadów wyjaśniano nawet w starostwie. Uspokajamy.

Ani zaskrońce, ani tym bardziej malutkie jaszczurki nie są groźne dla człowieka. Wręcz przeciwnie, są pożyteczne i pod częściową ochroną, więc zamiast się ich bać, lepiej zostawić w spokoju.

Przed tygodniem odezwał się do nas mężczyzna z informacją, że Dom Pomocy Społecznej w Kaniem padł ofiarą inwazji zaskrońców i jaszczurek. Że już w lutym gady pojawiły się w pobliżu budynku, a teraz nawet do niego wpełzają. Zarzucił, że nikt z obsługi i pracowników placówki nie pilnuje, żeby zwierzęta nie dostawały się do środka. Informacja poszła do starostwa i do mediów. W DPS śmieją się z donosów, ale przyznają, że kierownictwo miało przez nie trochę roboty. – Trzeba było wszcząć procedury, wytłumaczyć się przed starostwem, zawiadomić wszystkie odpowiednie instytucje – mówi nam jedna z pracownic DPS. – Mamy ze 20 notatek służbowych z tego gadziego „najścia”, chociaż sama widziałam tylko jednego zaskrońca. Mamy za to sporo żab. Czy to też problem?

Zaskrońce to najpospolitsze węże wstępujące w Polsce. Nie są groźne dla człowieka, nie są jadowite, nie atakują i raczej unikają kontaktu z ludźmi. Zdarza się, że zapuszczają się niedaleko zabudowań i siedlisk ludzkich, ale nie są w stanie wyrządzić nikomu krzywdy. Są objęte częściową ochroną, podobnie jak jaszczurki i zamiast się ich bać lepiej zostawić je w spokoju. (bf)