Petycje, spory i skargi

Nowoczesna inwestycja, analizy hydrologiczne i zapewnienia o braku uciążliwości z jednej strony. Obawy rodziców, nauczycieli i mieszkańców z drugiej. Czwartkowa (27 listopada) sesja rady gminy Stary Brus pokazała, że spór o fermę drobiu to już nie tylko kwestia technologii, lecz przede wszystkim zaufania i społecznej akceptacji.


Nowoczesna inwestycja, analizy hydrologiczne i zapewnienia o braku uciążliwości z jednej strony. Obawy rodziców, nauczycieli i mieszkańców z drugiej. Czwartkowa (27 listopada) sesja rady gminy Stary Brus pokazała, że spór o fermę drobiu to już nie tylko kwestia technologii, lecz przede wszystkim zaufania i społecznej akceptacji.

W czwartek, 27 listopada 2025 roku o godzinie 10:00 odbyła się XVII sesja rady gminy Stary Brus. Obrady obejmowały zarówno kluczowe decyzje finansowe, jak i rozpatrzenie petycji oraz skarg, które w ostatnim czasie wywołały znaczące poruszenie wśród mieszkańców. Już na początku sesji radni pochylili się nad uchwałą dotyczącą stawek podatku od nieruchomości na 2026 rok.

W trakcie dyskusji przywoływano dane GUS wskazujące na znaczny spadek ceny skupu żyta w stosunku do obecnej z 86,34 zł do 66,42 zł. Sekretarz gminy, Andrzej Ćwirta podkreślał, że w obliczu tak drastycznych zmian konieczne jest znalezienie „złotego środka” pomiędzy nadmiernym obciążeniem mieszkańców a zabezpieczeniem dochodów gminy, niezbędnych do jej dalszego, stabilnego funkcjonowania.

W związku z tym zaapelował, by radni nie zmniejszali tej stawki, a ci ostatni do tego pomysłu się przychylili.

Najwięcej emocji wzbudziły jednak petycje skierowane przeciwko planowanej budowie fermy drobiu przez firmę Wipasz. Pierwsza z nich została złożona przez rodziców i nauczycieli miejscowej szkoły, którzy wskazywali na zagrożenia dla środowiska i zdrowia dzieci. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji przyznała, że w pełni podziela obawy rodziców i rekomendowała uwzględnienie petycji.

W głosowaniu nad jej przyjęciem aż 11 radnych poparło ten wniosek, dwóch było przeciw, a jeden radny wstrzymał się od głosu. Podczas dyskusji mieszkańcy przypominali, że zebrali już ponad 800 podpisów sprzeciwiających się inwestycji, a jedna z przedstawicielek przeciwników tej inwestycji pytała otwarcie radnych, czy stoją po stronie wójt, czy mieszkańców.

Druga petycja została złożona przez pracowników gminnej służby zdrowia. Autorzy tego wystąpienia również wyrażali poważne obawy dotyczące możliwych negatywnych skutków inwestycji na zdrowie mieszkańców. Komisja po analizie treści petycji i argumentów wskazała, że podziela te obawy. Do rady wpłynęła również petycja od zarządu Koła Łowieckiego „Sokół” oraz od mieszkańców gminy, w której wprost domagano się wydania decyzji odmownej w sprawie środowiskowych uwarunkowań inwestycji.

Autorzy doprecyzowali, że chodzi o jednoznaczne zatrzymanie procesu administracyjnego. Komisja musiała jednak przypomnieć, że rada gminy nie ma kompetencji w zakresie wydawania decyzji środowiskowych, ponieważ jest to wyłączna uprawnienie wójta. Jednocześnie podkreślono konieczność zachowania pełnej transparentności w prowadzeniu postępowania administracyjnego. W głosowaniu radni uznali petycję za niezasadną ze względu na fakt, że była anonimowa.

W sesji uczestniczyli także przedstawiciele firmy Wipasz, w tym dyrektor operacyjny Mariusz Mystkowski. Zapewniał on, że zakład będzie spełniał najwyższe normy środowiskowe, że prowadzono pełne analizy hydrologiczne, a transport związany z działalnością fermy nie będzie prowadzony przez zabudowania Nowego i Starego Brusa, lecz w kierunku cmentarza, wykorzystując zbudowaną przez firmę drogę. Twierdził także, że współczesne fermy nie śmierdzą, a ich standard znacząco różni się od obiektów budowanych wiele lat temu.

W swoich wypowiedziach odnosił się również do „szaleństwa”, jakim byłaby rezygnacja z inwestycji po zainwestowaniu już dziesiątek milionów złotych. Obecny na sesji strażak, który odwiedził jedną z ferm referencyjnych, potwierdzał, że obiekty te są nowoczesne i nie generują uciążliwości zapachowych. Mieszkańcy pozostawali jednak sceptyczni, wskazując, że rozmowa z firmą nie przynosi żadnych efektów.

Rada zajęła się także dwoma skargami na działalność wójt. Pierwsza z nich dotyczyła rzekomej zapowiedzi ograniczenia dostępu mieszkańców do raportu środowiskowego. Skarga wpłynęła drogą mailową, bez podpisu i bez wskazania adresu osoby wnoszącej, co – zgodnie z przepisami – uniemożliwia jej formalne rozpatrzenie. Komisja wnioskowała o pozostawienie skargi bez rozpoznania i rada przyjęła tę rekomendację dwunastoma głosami. Druga skarga, również anonimowa, była równolegle skierowana do wojewody.

Zawierała zarzuty dotyczące rzekomego przekraczania uprawnień przez wójt, wywierania nacisków na radnych, nieprawidłowości w postępowaniach urzędowych, a nawet możliwości przyjmowania korzyści majątkowych. Autor tłumaczył anonimowość obawą przed reperkusjami ze strony władzy. Komisja, po analizie sprawy, uznała jednak, że zarzuty są gołosłowne i nie znajdują potwierdzenia w faktach, a urząd działa prawidłowo. Podkreślano przy tym, że urzędnicy wykonują jedynie swoje obowiązki i nie powinni być wciągani w narastający konflikt społeczny, który przez niektórych radnych został nazwany „wojną polsko-polską”. W rezultacie rada odrzuciła skargę.

W trakcie sesji przypominano również, że rada gminy pełni funkcję organu stanowiącego, natomiast wójt jest organem wykonawczym. Podział kompetencji powoduje, że choć mieszkańcy często kierują swoje postulaty do radnych, w wielu sprawach – szczególnie administracyjnych, takich jak decyzje środowiskowe – to wójt jest organem właściwym do działania. Na koniec obrad sołtysi zgłosili prośbę, aby przed podejmowaniem kluczowych uchwał umożliwić im zabranie głosu. Ich zdaniem, przy narastającym konflikcie społecznym, opinia lokalnych liderów powinna być brana pod uwagę przez radę. (bm)