Pięć lat czekają na sprawiedliwość

Przemek Staśkiewicz zginął w wypadku, do którego doszło niemal 5 lat temu w Orchówku (gm. Włodawa). Zabił go pierścień z niezabezpieczonego koła, które chłopak pompował na prośbę jednego ze swoich pracodawców. W czwartek (16 listopada), po toczącym się kilka lat procesie, miał zapaść wyrok w tej sprawie. Niestety, rodzina zmarłego wciąż musi czekać na sprawiedliwość, bo sprawę po raz już kolejny odroczono.

25-letni Przemek Staśkiewicz zginął 16 kwietnia 2012 roku. Zabiła go opona, którą pompował na zlecenie swojego pracodawcy. Tuż po wypadku sprawę jego tragicznej śmierci próbowała wyjaśniać włodawska Prokuratura Rejonowa, ale postępowanie przejęła chełmska Prokuratura Okręgowa. To ona postawiła zarzuty właścicielowi zakładu, na którego terenie zginął chłopak. Na początku nic nie zapowiadało, że proces będzie ciągnął się tak długo. Oskarżony na wszelkie możliwe sposoby próbował uniknąć odpowiedzialności. Przynosił zwolnienia lekarskie, powoływał nowych biegłych. Gdy w końcu po niemal pięciu latach procesu, 16 listopada br. przed Sądem Rejonowym we Włodawie miał zapaść wyrok w tej sprawie, oskarżony znowu przeciągnął postępowanie.

Tym razem zażądał, by na sali sądowej pojawił się biegły z zakresu medycyny sądowej i ogłoszenie wyroku zostało po raz kolejny odsunięte w czasie. Zakończenie procesu jest bardzo ważne dla rodziny Przemka – jego matki i młodszych braci, którzy znajdują się w bardzo nieciekawej sytuacji materialnej. Swego czasu to właśnie Przemek był głową tej rodziny i to na jego barkach spoczywało jej utrzymanie. Rozstrzygnięcie procesu umożliwi najbliższym chłopaka wystąpienie o odszkodowanie. Obecnie, po którymś już z kolei odroczeniu rozprawy, rodzina bardzo poważnie rozważa zgłoszenie się do ogólnopolskich programów interwencyjnych. (bm)