Piękno i… gorycz sportu

W 1996 roku w Atlancie sędziował zapaśnikom. W kolejnych igrzyskach: w Sydney, Pekinie i Londynie uczestniczył już jako działacz (prezes Polskiego Związku Zapaśniczego i wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego), a także kibic. Tegorocznym zmaganiom najlepszych sportowców na świecie w Rio de janeiro Krzysztof Grabczuk, samorządowiec i człowiek sportu, przyglądał się równie bacznie, co poprzednim.

Jakie były te igrzyska?

Krzysztof Grabczuk: Jak zawsze piękne. Były wielkim świętem sportu. Sądziłem, że biało-czerwoni przywiozą z Brazylii więcej medali, ale igrzyska rządzą się swoimi prawami. Nikt, nawet największy faworyt, nie może być pewny wygranej.
O tym najlepiej przekonał się nasz Paweł Fajdek. Zawodnik Agrosu Zamość, aktualny mistrz globu, przed igrzyskami legitymował się dziesięcioma najlepszymi wynikami w rzucie młotem w tym roku na świecie. Z powodzeniem uzyskiwał wyniki powyżej 80 metrów, a tymczasem nie zdołał zakwalifikować się nawet do finałowej dwunastki!
– Nikt nie jest w stanie dokładnie zaplanować startu. Nie wiemy, co się wydarzy. Na igrzyskach bardzo często faworyci nie zdobywają medalu. Paweł to wybitny zawodnik i jeszcze nie raz będziemy cieszyć się z jego osiągnięć. Marzył o złocie, a przeżywa teraz ciężkie chwile. Powinniśmy być z nim i mocno go wspierać.
W Rio de Janeiro liczyliśmy nie tylko na medal Fajdka. Brązowy krążek ostatnich pływackich mistrzostw świata Jana Świtkowskiego ze Skarpy Lublin pozwalał nam również i jego wymieniać w gronie faworytów do miejsca na podium.
– Nie udało się, ale generalnie polscy pływacy popłynęli znacznie poniżej oczekiwań. Pamiętajmy jednak, że Janek jest młodym, wciąż rozwijającym się zawodnikiem. Wszystko, co najlepsze, jeszcze przed nim.
Po niezwykle udanym tegorocznym występie i drugim miejscu w turnieju z cyklu Grand Slam na plaży Copacabana, na której toczyła się olimpijska rywalizacja, można było mieć nadzieję, że o powtórzenie znakomitego wyniku sprzed kilku miesięcy pokuszą się Kinga Kołosińska i Monika Brzostek, siatkarki plażowe AZS UMCS Lublin.
– Kibicuję naszym dziewczynom od dawna. W igrzyskach zagrały… świetnie. W bardzo mocnej grupie, już po dwóch zwycięstwach z Amerykankami i Rosjankami, zapewniły sobie udział w ćwierćfinale. Walka o półfinał z Australijkami rozpoczęła się znakomicie. Niestety później zabrakło odrobiony szczęścia. Porażka po tie-breaku i ostatecznie dziewiąte miejsce jak na debiut to bardzo dobre osiągnięcie.
Dziewiąta była także Katarzyna Krawczyk, zapaśniczka Cementu Gryfa Chełm, klubu szczególnie bliskiego Pana sercu!
– Ona, tak jak Kołosińska i Brzostek, w Brazylii przy odrobinie szczęścia mogła nawet pokusić się o medal. Wygrała pierwszą walkę z wicemistrzynią świata. W kolejnej spotkała się ze szwedzką multimedalistką, aktualną mistrzynią Europy. Niestety, nie dała jej rady, ale zasłużyła na duże brawa.
Tak jak nasi szczypiorniści! W kadrze nie zabrakło lubelskich akcentów. Michał Szyba to wychowanek Unii Lublin, Przemysław Krajewski na co dzień reprezentuje barwy Azotów Puławy, a Piotr Wyszomirski przed wyjazdem za granicę przez kilka lat grał w puławskim klubie!
– Szczypiorniści pokazali charakter i walkę, a za to kocha się sportowców. Na początku zawodzili, grali poniżej oczekiwań, ale w meczu ćwierćfinałowym z Chorwatami zagrali fenomenalnie. To jest piękno sportu. W półfinale po niewiarygodnych emocjach przegrali dopiero po dogrywce z Danią, doznając goryczy sportowej rywalizacji. Chylę czoła przed wszystkim naszymi zawodnikami. Wiem, ile wysiłku, trudu i potu, poświęcając rodzinne życie, włożyliby zakwalifikować się na igrzyska. Polską bohaterka w Rio de Janeiro bezsprzecznie była Anita Włodarczyk, która w imponującym stylu sięgnęła po złoto, bijąc rekord olimpijski i świata.
Reprezentant naszego regionu w Rio de Janeiro w sportach indywidualnych medalu nie zdobył. Minęło już 28 lat, jak sportowiec z województwa lubelskiego stanął po raz ostatni na podium igrzysk – drugi w 1988 roku w Seulu był zapaśnik Andrzej Głąb z Chełma!
– Ale jestem przekonany, że już za cztery lata, w Tokio, podczas kolejnych igrzysk wreszcie się doczekamy. Wierzę, że większość naszych reprezentantów startujących w Brazylii, na czele z Pawłem Fajdkiem i siatkarkami, stanie przed kolejną szansą i ją wykorzysta. Samorząd Województwa Lubelskiego będzie wciąż wspierał sport i to nie tylko ten przez duże „S”, ale przede wszystkim dzieci i młodzieży, fundując między innymi stypendia dla najlepszych. Wierzę, że wśród nich będą nie tylko przyszli olimpijczycy, ale również medaliści igrzysk. Sport to najpiękniejsza i najbardziej udana forma promocji. Gdy zawodnik wychodzi na bieżnię, parkiet czy matę, oglądają go miliony na całym świecie. Czyż może być lepsza promocja regionu?
Dziekuję za rozmowę – KB