Pielęgniarki gotowe na protest

Pielęgniarki z chełmskiego szpitala nie podpisały porozumienia w sprawie ustawowych podwyżek wynagrodzeń. A w wewnętrznym referendum aż 85 proc. z nich dopuszcza strajk, jeśli nie dojdzie do konsensusu. W tle jest walka o stołek dyrektora szpitala.

Do końca maja dyrekcja szpitala powinna podpisać porozumienie w sprawie podwyżek płac dla pracowników medycznych. Podwyżki to skutek ubiegłorocznego strajku rezydentów i powstałej na jej skutek ustawy, sygnowanej przez byłego już ministra zdrowia, Konstantego Radziwiłła. Zgodnie z nią przed rokiem kadra medyczna otrzymała pierwszą, 10-procentową podwyżkę. A od lipca tego roku miała otrzymać drugą transzę, tym razem 20 proc. różnicy między aktualnym wynagrodzeniem a tym wynikającym z ustawy. Ale wprowadzenie ustawy w życie wcale nie jest takie proste.

– Nie podpiszemy porozumienia w formie, którą zaproponował nam dyrektor – zapowiada Iwona Domańska, szefowa związku zawodowego pielęgniarek i położnych w chełmskim szpitalu.

Dyrektor chciał podwyżki wynikające z ustawy pokryć pieniędzmi z tzw. rozporządzenia zembalowego, czyli przyznanych już wcześniej, ale tylko pielęgniarkom i położnym podwyżek poprzedniego ministra zdrowia, Mariana Zembali. A wypłacanych obecnie w formie dodatku do pensji.

Związek zawodowy pielęgniarek i położnych z chełmskiego szpitala przedstawił dyrektorowi nową siatkę płac.

– Proponujemy 2500 zł brutto podstawy dla pielęgniarki rozpoczynającej pracę i odpowiednie „widełki” za kwalifikacje i staż pracy – mówi I. Domańska. – Jesteśmy już po wewnętrznym referendum, w którym 85 proc. koleżanek opowiedziało się za tym, by w przypadku braku porozumienia przystąpić do protestu. Na razie nie rozmawiałyśmy o tym, jakie formy miałby przyjąć ten protest. Cały czas rozmawiamy z dyrektorem.

Pielęgniarki ze szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie masowo poszły na zwolnienia lekarskie. Taka forma protestu pomogła wywalczyć dodatkowe pieniądze. O podobnym proteście przebąkują pielęgniarki z Chełma.

– Na razie jest spokojnie. Ponieważ nie podpisaliśmy porozumienia, dyrektor wyda rozporządzenie, które – z tego, co wiemy – chce najpierw konsultować z poszczególnymi grupami zawodowymi – mówi I. Domańska. – Liczmy na to, że uda się na dojść do porozumienia.

Tego samego chciałby Michał Jedliński, pełniący obowiązki dyrektora szpitala w Chełmie. Ale otwarcie mówi, że możliwości finansowe szpitala, o czym wiedzą wszyscy, są bardzo ograniczone. Przyznaje jednak, że po podwyżkach, jakie wywalczyły pielęgniarki z Lublina, rozmowy w Chełmie są trudniejsze.

– Wszyscy chcą więcej niż te 20 proc. wynikające z ustawy i nie mam żalu do pielęgniarek, że chcą zarabiać więcej, bo ich praca nie jest dostatecznie doceniana – mówi M. Jedliński.

Punktem zapalnym jest zapis z ustawy, który – według dyrektora – mówi, że kwota przyznanej podwyżki powinna zostać odjęta od przyznanego wcześniej pielęgniarkom dodatku tzw. zembalowego.

Negocjacje ze związkami zbiegły się z wyborem nowego dyrektora szpitala. Trwa konkurs, który – mimo zapowiedzi – raczej szybko się nie rozstrzygnie. Piszemy o nim w tekście „Kandydaci się przejechali” – na stronie 8. (bf)