Pielęgniarki wychorowały podwyżki

Pięćset złotych netto podwyżki od 1 czerwca i kolejne 500 złotych od stycznia przyszłego roku dostaną pielęgniarki ze Szpitala im. Wyszyńskiego w Lublinie. Dyrekcja spełniła płacowe żądania personelu, nie chcąc dopuścić do sparaliżowania pracy szpitala.

Przez kilkanaście dni poprzedzających zawarcie porozumienia od 10 do 20 proc. sióstr przebywało na chorobowym. W ślad za koleżankami ze szpitala przy al. Kraśnickiej takich samych podwyżek chcą się domagać pielęgniarki z innych szpitali marszałkowskich w regionie.

Wstrzymanie zabiegów, 20 proc. pielęgniarek na zwolnieniach lekarskich, spór zbiorowy i żądania płacowe – tak wyglądały ostatnie tygodnie w Szpitalu im. Wyszyńskiego. Załoga domaga się 1000 złotych netto podwyżki miesięcznie, dyrekcja proponowała niespełna 200 zł. Sytuacja stała się na tyle napięta i głośna, że pośrednio nawiązał do niej nawet premier Mateusz Morawiecki podczas swojego ostatniego pobytu w Lublinie, podając ją jako przykład nieudolności, „zwijania państwa” i braku solidarności rządzącej województwem koalicję PO-PSL. Na odpowiedź ludowców nie trzeba było długo czekać. Już następnego dnia zwołali konferencję prasową, na której szef lubelskich ludowców Krzysztof Hetman stwierdził, że problem dotyczący pielęgniarek jest znacznie szerszy i wykracza poza szpitale, które pozostają w gestii samorządu województwa, a kłopoty finansowe szpitali wynikają ze zbyt małych pieniędzy przekazywanych z budżetu państwa na służbę zdrowia. – Gdzie te miliardy złotych, które premier Morawiecki obiecywał wpompować w tym roku w służbę zdrowia? – pytał Hetman, zastanawiając się, co zrobi premier i rząd, kiedy zastrajkują pielęgniarki w całym kraju, a do tego może dojść już w czerwcu. Z kolei wicemarszałek „od zdrowia” Arkadiusz Bratkowski, nawiązując do wypowiedzi premiera, wyraził zdziwienie, że w ten sposób odnosi się do poważnego problemu, i to nie problemu samorządu, ale rządu. – Pan premier chyba nie do końca zrozumiał, co się dzieje przy al. Kraśnickiej. My nie jesteśmy prawnie umocowani, aby przekazać na fundusz płac szpitala jakiekolwiek pieniądze – wyjaśniał Bratkowski.

Politycy PSL stwierdzili jednocześnie, że uznają argumenty pielęgniarek dotyczące podniesienia płac i zapowiedzieli włączenie się w negocjacje płacowe w szpitalu im. Wyszyńskiego.

I faktycznie nazajutrz porozumienie płacowe zostało zawarte. Pielęgniarki z „Wyszyńskiego” dostaną 500 zł więcej na rękę od czerwca i kolejne 500 zł od nowego roku.

– Z punktu widzenia dyrektora, z jednej strony to dobre porozumienie, dlatego, że będę ponownie w stanie zabezpieczyć personel przy łóżku pacjenta, myślę, że panie pielęgniarki już teraz wrócą ze zwolnień. Natomiast finansowo będzie to duże wyzwanie przed szpitalem – ocenił zakończenie sporu Gabriel Maj, dyrektor szpitala. – Takie wyzwanie dotyczy większości szpitali w Polsce. Wynagrodzenia w grupie pielęgniarek będą musiały być podniesione, szkoda, że w takich okolicznościach – dodał szef placówki, która jest zadłużona na blisko 250 mln złotych.

Jednocześnie zarząd województwa zapowiedział, że wynagrodzenia personelu w innych lecznicach marszałkowskich w Lublinie powinny zostać ujednolicone z płacami przy Kraśnickiej. Tyle, że takich samych zarobków oczekują pielęgniarki z marszałkowskich szpitali w Chełmie, Zamościu i Białej Podlaskiej. W placówce w Chełmie siostry w ubiegłym tygodniu rozważały, czy wzorem koleżanek z Lublina nie zacząć masowo chorować.
Kris