Pierwsze pytanie najtrudniejsze

Przyjechała wygrać milion złotych, ale pech chciał, że już po pierwszym pytaniu musiała zakończyć grę.

Pani Karolina nie jest pierwszą osobą z Chełma, która wystąpiła w znanym telewizyjnym teleturnieju „Milionerzy”. W pierwszej edycji programu, na początku lat dwutysięcznych, jeden z chełmskich lekarzy, siedząc naprzeciwko Huberta Urbańskiego, wygrał aż 128 tys. zł! Byli też inni, którzy wracali do domu z nieco mniejszymi pieniędzmi.

– „Milionerów” oglądam od dziecka. Bardzo lubię ten program. Zasiadając przed telewizorem, zawsze starałam się znaleźć prawidłową odpowiedź. Bardzo często miałam rację, nawet przy trudnych pytaniach, dlatego rodzice, narzeczony namówili mnie, bym zgłosiła się i spróbowała szczęścia. I tak się zaczęło. Wysłałam zgłoszenie, następnie był nietypowy casting w formie prezentacji telefonicznej i dostałam zaproszenie na nagranie – relacjonuje pani Karolina.

Chełmianka do studia udała się z narzeczonym, Danielem. – Jadąc do Warszawy miałam nadzieję, że pytanie eliminacyjne, które jest początkiem do gry o milion, będzie z kulturoznawstwa, bo tym interesuję się i wiedziałam, że dam sobie radę – opowiada.

Pod telefonem natomiast czekał tata. – Jest miłośnikiem historii i byłam pewna, że pomoże mi, jeśli trafię na pytanie z tej dziedziny, z którym sobie nie poradzę – mówi.

Na swoją szansę pani Karolina musiała jednak poczekać. Stres i obecność kamer dały znać o sobie już przy pierwszym pytaniu eliminacyjnym, które brzmiało: Ułóż łacińskie nazwy pierwiastków chemicznych w kolejności: glin, ołów, wapń, sód. Prawidłowa odpowiedź to: aluminium, plumbum, calcium, natrium.

Osoba, która na to pytanie odpowiedziała najszybciej, dość wcześnie zakończyła grę i prowadzący grę Hubert Urbański miał czas na jeszcze jedne eliminacje. Z pytaniem: Dopasuj tradycyjne stroje do krajów w kolejności: sari, kimono, hanbok, czador, pani Karolina poradziła sobie doskonale. Była najszybsza, na udzielenie prawidłowej odpowiedzi: Indie, Japonia, Korea, Iran, potrzebowała nieco ponad 3 sekundy.

– Gdy tylko usłyszałam pytanie, byłam pewna, że zagram o milion złotych – opowiada. – No i po chwili już siedziałam naprzeciwko Huberta Urbańskiego.

Pierwsze pytanie zaskoczyło Panią Karolinę. Brzmiało ono: W czyim domu nie mówi się o sznurze? Do wyboru były cztery odpowiedzi: powroźnika, powieszonego, praczki, linoskoczka.

– Zawsze się śmieję, gdy ktoś wykłada się na pierwszym pytaniu – żartowała sobie w studio pani Karolina. – We znaki dawał się ogromny stres. Gdy oglądamy program w telewizji, wszyscy jesteśmy wyluzowani. Siedząc w studio jest inaczej. Do odpowiedzi podeszłam analitycznie, metodą eliminacji – opowiada. – Uznałam, że nic nie mówi mi słowo powroźnik i poprosiłam o ostateczne zaznaczenie tej odpowiedzi.

Niestety, była ona błędna. By grać dalej, należało zaznaczyć słowo „powieszonego”. Wyrażenie to oznacza, że nie poruszamy tematów bolesnych i drażliwych dla kogoś w jego towarzystwie. – Lubię ryzyko i tym razem odważnie zaryzykowałam, nie chciałam wykorzystywać żadnych kół ratunkowych, myśląc, że przydadzą się przy kolejnych pytaniach. Nie udało się nic wygrać, ale przeżyłam fajną przygodę, być może jeszcze spróbuję swoich sił, jak nie w „Milionerach”, to w innym teleturnieju – dodaje pani Karolina. (s)