Pies wgryzł się w nogę malca

13-latka spuściła „pupilka” ze smyczy, by sobie pobiegał. Pies, bez powodu, rzucił się na 5-latka, gdy ten bawił się na huśtawce. Z placu zabaw chłopczyk trafił na SOR. Bezradna właścicielka czworonogiej bestii tłumaczyła się, że „pies jeszcze nikogo nie pogryzł”…

W środę (29 marca) 5-latek pod opieką dorosłych wybrał się na plac zabaw do parku miejskiego nieopodal „Kameny”. Chłopczyk grzecznie bawił się na huśtawce, gdy znienacka wyskoczył na niego pies (mieszaniec amstaffa). Podbiegł i zaatakował bez powodu. Zanim ktokolwiek zdołał go odpędzić, rozwścieczone zwierzę zacisnęło zęby na podudziu malucha. Chłopczyk krzyczał, piszczał i płakał, a pies szarpał jego nogę.
– Kompletnie nie reagował na krzyki swojej bezradnej właścicielki. Jakby wpadł w amok. Gdyby nie interwencja mojego ojca, który złapał go za kolczatkę, i razem z innym mężczyzną oraz (dopiero po czasie) właścicielką psa, odciągnęli go od dziecka – mogłoby dojść do tragedii – opowiada Michał, który był świadkiem całego zdarzenia. – Gdy właścicielce zwrócono uwagę, żeby założyła psu kaganiec, ta odpowiedziała, że „pies jeszcze nigdy nikogo nie pogryzł” – mówi zbulwersowany mężczyzna.
Dziecko natychmiast przewieziono karetką na szpitalny oddział ratunkowy. Na szczęście rany nie były głębokie, a pies, który ugryzł 5-latka, był szczepiony przeciw wściekliźnie. Po badaniach, chłopczyk jeszcze tego samego dnia został wypisany do domu. Tak czy inaczej przez bezmyślność 13-letniej właścicielki mieszańca amstaffa dziecko najadło się nie lada strachu i najprawdopodobniej obawa przed czworonogami zostanie w nim przez jakiś czas… Nie doszłoby do tego, gdyby zwierzę było trzymane na uwięzi i z dala od placu zabaw.
O pogryzionym ok. godz. 11 dziecku pogotowie poinformowało policję. Na miejsce przyjechał patrol, a dzielnicowy pouczył nieodpowiedzialną 13-latkę o konieczności wychodzenia z psem na smyczy i w kagańcu. Jak mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy komendy, sprawa jest wyjaśniana. Albo skończy się na pogrożeniu palcem, albo dziewczyna odpowie przed sądem rodzinnym i nieletnich.
– Tereny, na których znajdują się rodzice z dziećmi, powinny być pod szczególnym nadzorem służb miejskich, aby zapewnić im bezpieczeństwo i komfort. Właściciele psów powinni wypełniać swoje obowiązki – wyprowadzać psy na smyczy i w kagańcu – komentuje syn mężczyzny, który uratował 5-latka.
Tylko w ubiegłym roku straż miejska przeprowadziła 265 kontroli psów. Głównie dotyczyły one właśnie nietrzymania psa na uwięzi (odnotowano 53 wykroczenia, za co grozi nagana lub grzywna do 250 zł) czy niesprzątania po nim. (pc)