Piją na potęgę

Kilkudziesięciu mieszkańców Lacka i Zaświatycz złożyło podpisy pod petycją o wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu w tamtejszych sklepach. Ale gdy gmina zaproponowała spotkania ze specjalistami od uzależnień, chętnych nagle zabrakło. Co gorsze, znieczulica postępuje i nikt już nie reaguje na widok leżącego przy drodze człowieka, nawet w środku zimy i nawet gdy jest on bez bielizny.

„Od kilkunastu lat we wsi Lack legalnie funkcjonują dwie meliny oficjalnie nazywane sklepami spożywczymi. Jak legenda wiejska niesie, utrzymują się ze sprzedaży alkoholi wszelkich niekoniecznie oficjalnie dozwolonych do sprzedaży i niekoniecznie z legalnych źródeł. Alkohol dostępny jest o każdej porze dnia i nocy. Spożywany zostaje na miejscu, pod lokalami. W załączeniu przesyłam kilka zdjęć z incydentu, bynajmniej nie odosobnionego, z ostatniej niedzieli.

Widać na nich jak klient wspomnianych wcześniej sklepów paraduje po publicznej drodze bez bielizny, zbyt pijany żeby naciągnąć spodnie. Żyjemy w XXI wieku, ale w dobie tak wielkiej świadomości społecznej na nikim z oficjeli nie robi to wrażenia. Proszę powiedzieć jak wytłumaczyć taki obrazek dzieciom? Jak długo można tolerować tego typu widoki? Przekleństwa, krzyki, spanie na poboczach drogi są na porządku dziennym. Próby oficjalnego ukrócenia tego procederu spełzły na niczym. W listopadzie 2018 r. do Pani Wójt Gminy Hanna osobiście zawiozłam pismo, podpisane przez kilkudziesięciu mieszkańców Lacka i okolicznych miejscowości z prośbą o wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu.

Kopię pisma przesyłam w załączeniu. Nie zostało rozpatrzone na sesji rady gminnej. Sprawa została zamieciona pod dywan przy wsparciu radnego wsi Lack. Zarówno policja jak i straż graniczna nie reaguje. Jeśli pojawia się we wsi to po to, aby ukarać rolników za okurzony ciągnik podczas powrotu z pól. Tłumaczą że nie mogą wjechać na teren prywatny. Pijaństwem w miejscach publicznych, czy sprzedażą niekoncesjonowanych alkoholi nie są zainteresowani.

Czy naprawdę my wszyscy, którzy pracujemy, płacimy podatki i chcemy żyć w miarę normalnie nie mamy żadnych możliwości ukrócenia takiej patologii? Liczę, że zainteresowanie Państwa redakcji i nagłośnienie sprawy pomoże w walce z podobnym zbydlęceniem.” (pis. oryg.) List o powyższej treści wpłynął do naszej redakcji w ubiegłym tygodniu, ale to dołączone do niego zdjęcia wywołały skrajne emocje. Oczywiście nie są to treści przeznaczone dla Czytelników o słabych żołądkach, ale publikujemy je, by również opinia publiczna mogła wyrobić sobie zdanie o całej tej sytuacji. Stanowisko wielu mieszkańców Lacka i sąsiednich Zaświatycz wyraża cytowany w całości list. Ale okazuje się, że jak zwykle w takich przypadkach, kij ma dwa końce.

Władze mają rozwiązanie

– Na zebraniu wiejskim, które odbyło się w Lacku pod koniec 2018 roku faktycznie mieszkańcy złożyli wniosek o zakaz sprzedaży alkoholu w dwóch sklepach w Lacku – mówi wójt gminy Hanna Grażyna Kowalik, a jednocześnie przewodnicząca Gminnej Komisji ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. – Swój podpis złożył również proboszcz tamtejszej parafii. Autorzy wniosku prosili, by odpowiedź gminy złożyć na adres parafii – kontynuuje Kowalik.

– Oczywiście natychmiast zareagowaliśmy i wszczęliśmy stosowne procedury. Skontrolowaliśmy obydwa punkty i na miejscu nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości, nie było więc podstaw do wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu, który nie naruszyłby zapisów ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Jednocześnie komisja zaproponowała, by w Lacku zorganizować cykl spotkań z terapeutą i psychologiem, w których udział wzięłyby osoby uzależnione od alkoholu czy ich rodziny.

Taką ofertę wysłaliśmy na adres parafii, ale do dziś nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi, z czego – domyślam się – wynika, że mieszkańcy nie są zainteresowani taką formą współpracy. Niemniej jednak zwróciliśmy się do KPP we Włodawie, by policjanci zwrócili baczniejszą uwagę na to, co dzieje się pod sklepami w Lacku. Funkcjonariusze nie stwierdzili żadnych naruszeń, ale dzielnicowy został zobowiązany do częstszych kontroli w tej miejscowości. I to nie przyniosło rezultatów. Ba, stwierdzono nawet, że w tej miejscowości bardzo rzadko dochodzi nawet do awantur domowych. W takiej sytuacji zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy.

Prawdziwym problemem jest tutaj brak chęci współpracy ze strony mieszkańców. A rozwiązanie problemu jest o wiele prostsze. Wystarczy, że ktoś z rodziny, czy sąsiedztwa zgłosi osobę, która nadużywa alkoholu do Gminnej Komisji ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Wtedy bez najmniejszego problemu wszczynamy odpowiednią procedurę i kierujemy takiego delikwenta na przymusowe leczenie odwykowe.

Trzeba zdać sobie sprawę, że takie osoby są chore a same nie zdają sobie z tego sprawy – dlatego tak ważna jest pomoc innych. Tymczasem w Lacku trwa jakaś dziwna zmowa milczenia. Może nawet znieczulica, bo każdy, kto zobaczy w zimie leżącego przy drodze człowieka powinien zadzwonić na policję czy pogotowie. W Lacku zaś chorym ludziom, zamiast im pomagać, robi się zdjęcia z okna, czy zza krzaka – denerwuje się pani wójt. (bm)