Pijany świadek nie pomógł oskarżonemu

W poniedziałek (24 października) w Sądzie Rejonowym w Radzyniu Podlaskim odbyło się posiedzenie w sprawie nieszczęśliwej śmierci myśliwego z Włodawy. Niestety, rozprawa zakrawała na farsę, bo wezwany przez oskarżonego świadek stawił się do sądu kompletnie pijany – nie był nawet w stanie przypomnieć sobie daty swoich urodzin. W przerwie usiłował „po angielsku” opuścić sąd, ale został zatrzymany i ukarany grzywną (1,5 tys. zł). Kolejnego terminu sąd nie wyznaczył.

Przed sądem w Radzyniu Podlaskim toczy się postępowanie w sprawie śmierci Zbigniewa Cz. – myśliwego z Włodawy, który zginął podczas polowania w 2013 r., zastrzelony przez swojego znajomego – Wojciecha Ł. z Lublina. Jest to wynik apelacji złożonej przez rodzinę zmarłego, bo w pierwszym procesie w tej sprawie Sąd Rejonowy we Włodawie uznał oskarżonego niewinnym. Na poniedziałkowej rozprawie stawił się m.in. świadek wezwany przez oskarżonego. Niestety, jego wizyta na sali posiedzeń chluby nie przyniosła ani tej instytucji, ani oskarżonemu. Mężczyzna był bowiem w sztok pijany. Tak bardzo, że nie był w stanie powiedzieć, kiedy się urodził. Gdy zniesmaczony sytuacją sędzia ogłosił przerwę, pijany świadek próbował cichaczem ulotnić się z sądu. Został jednak zatrzymany przez ochronę i doprowadzony przed oblicze sędziego, który ukarał go grzywną porządkową w wysokości 1,5 tys. zł. Rozprawa zakończyła się niedługo potem. Kolejny termin nie jest jeszcze znany. (bm)