Platforma rusza pierwsza

Pierwsi startujemy, bo i pierwsi chcemy być na mecie – mówił wicemarszałek Krzysztof Grabczuk prezentując sejmikowe „jedynki” Koalicji Obywatelskiej PO -.Nowoczesnej. Sondaże nie są jednak tak optymistyczne dając KO trzecie miejsce, po PiS i PSL. Cóż, taka jest specyfika wyborcza Lubelszczyzny.

Pozycję KO PO – Nowoczesnej już na starcie osłabia prosta sztuczka wyborcza PiS-u, która uniemożliwiła równoległy start do sejmików kandydatom na prezydentów, burmistrzów i wójtów. Tym samym lista lubelska nie może liczyć na wsparcie, zawsze przynoszone, przez Krzysztofa Żuka, na którego oddawali głosy wyborcy nawet niezwiązani z Platformą. Oznacza to, że w klasycznej rywalizacji między PiS i PO o 5 mandatów wojewódzkich z Lublina – to partia rządząca w kraju zdobędzie najpewniej 3, zaś liberalna Koalicja – jedynie 2. I to o nie będzie toczyć się szczególnie zawzięty bój wewnętrzny, bowiem podział międzypartyjny przyznał jedynkę mało znanemu liderowi .Nowoczesnej, Jackowi Buremu, a dopiero za nim znaleźli się obecni radni – Bożena Lisowska i Adam Wasilewski.

Czarnym koniem wyborów chciałby jednak okazać się ktoś inny – lider lubelskiego Komitetu Obrony Demokracji, ex-poseł i były radny mec. Krzysztof Kamiński. Paradoksalnie jednak, taka koleżeńska rywalizacja wcale nie musi osłabiać KO, a przeciwnie, dać impuls jej kampanii. Tym bardziej, że pozostałe ugrupowania zwlekają z przedstawieniem własnych sejmikowych kandydatów – w PiS-ie czekając na decyzje centrali, w mniejszych ugrupowaniach urządzając łapankę na chętnych.

Czy PiS-owi wystarczy?

Mimo wszystko trudno też jednak oprzeć się wrażeniu, że regionalna kampania PO odbywa się trochę w cieniu startu prezydenckiego Żuka i rywalizacji o stolicę regionu. Liderzy lubelskiej Platformy wydają się rozumieć, że to czy obecna koalicja PO-PSL utrzyma się u władzy w województwie zależy głównie od wyniku PiS – czy partii tej uda się zdobyć samodzielną większość (17 mandatów), czy też – jak mówią ostatnie sondaże – zatrzyma się znów na 15 lub 16, a wówczas będzie musiała gorączkowo liczyć na wynik KUKIZ’15 czy nawet… SLD – albo znowu nie weźmie rządów w Sejmiku. Koalicja Obywatelska wcale więc nie musi tych wyborów wygrać. Wystarczy, jeśli ich nie przegra. TAK