Po asfalcie i po torach

W Dorohusku lada moment zacznie działalność nowy, prywatny przewoźnik. Mieszkańcy się cieszą, bo nie raz zwracali uwagę na brak np. niedzielnych kursów. Za to o dostęp do szynobusu, który przejeżdza przez Dorohusk, pytają urząd marszałkowski radni i urzędnicy z gminy. Kiedyś Dorohusk znany był z wojny przewoźników. Oby się nie powtórzyła.

Niektóre wioski w gmine Dorohusk wymierają. Ale sama miejscowość wydaje się rozwiajać. Lada moment działalność ma rozpocząć nowy przewoźnik pasażerski. Będzie kursował na trasie Chełm – Ostrów – Dorohusk. To dobra wiadomość dla mieszkańców gminy, bo konkurencja zawsze służy klientowi.

Tym bardziej, że niektórzy z nich już od jakiegoś czasu zwracają uwagę, że z gminy trudno dostać się do Chełma, np. w niedzielę. Brakuje połączeń PKS a jedyny prywatny przewoźnik zrezygnował ze świątecznych kursów. W gminie już kiedyś działały dwie firmy przewozowe. A głośno było o nich za sprawą nieustającego konfliktu. Jeden z przewoźników uprzykrzał działalność drugiemu. Nagrywano kursy, skarżono do policji i urzędów. Po ostrej walce została jedna firma. Oby ta wojna się nie powtórzyła.

Ale o dostęp do przewozów pytają też radni gminni. Dziwią się, że mieszkańcy Dorohuska nie mogą korzystać z przewozów kolejowych. – Przez gminę biegną tory, w Dorohusku jest stacja, na której zatrzymuje się nawet szynobus, ale nie można z niego korzystać, bo jedzie na Ukrainę – skarżą się ludzie.

– Rzeczywiście, jest to dla nas zaskakujące i nawet wysłaliśmy w tej sprawie pytanie do Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, który organizuje przewozy regionalne – mówi Katarzyna Rafalska, sekretarz Urzędu Gminy w Dorohusku.

Szynobus jedzie przez Dorohusk dwa razy dziennie – rano i po południu. Dlaczego nie obsługuje ruchu pasażerskiego i nie zabiera pasażerów z Dorohuska? Zapytaliśmy o to Urząd Marszakowski, ale do czasu zamknięcia tego numeru gazety odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Do sprawy wrócimy. (bf)