Po co syreny?

Zaczęli od końca. Tak w skrócie można określić niefortunny komunikat chełmskich urzędników o syrenach uruchamianych w rocznicę powstania warszawskiego. –Nieporozumienie – oceniają chełmianie.

Przed wtorkową rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego na stronach internetowych samorządów zamieszczano informacje o upamiętnieniu tragicznych wydarzeń z 1944 r. Większość komunikatów było jasnych i czytelnych. Już w pierwszych słowach podawano, że syreny zawyją w hołdzie powstańcom, tradycyjnie, 1 sierpnia o godz. 17.00. Z informacją na stronie chełmskiego ratusza było inaczej. Wydział Zarządzania Kryzysowego podał, że na terenie województwa lubelskiego przeprowadzany będzie trening uruchamiania systemów alarmowych i ich pracy. Do tego wskazano ustawę, na podstawie której uruchamia się alarmy. I tyle. Ani słowa o hołdzie powstańcom. Jeśli ktoś chciał dowiedzieć się o, co chodzi w tym „treningu”, musiał wypatrzyć i kliknąć w maleńki odnośnik. Następnie trzeba było przebrnąć przez kolejne informacje na temat sygnału „akustycznego” i „ćwiczebnego”. Dopiero z ostatniego krótkiego zdania wynikało, że syreny zawyją, aby upamiętnić i uhonorować poświęcenie i walkę powstańców.
– Wyszło na to, że ktoś chciał ukryć powód, dla którego tak naprawdę zabrzmią syreny – mówi nasz Czytelnik. – Jaki to szacunek dla powstańców, skoro pisze się o jakimś treningu systemu alarmowego?
Marcin Dudek, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego UM Chełm, informuje, że treść komunikat pochodzi z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. Urzędnicy zapewniają, że ich obowiązkiem w takim przypadku jest podanie podstaw prawnych, dla których uruchamiane są syreny i tak też się stało w tym przypadku.
– Inne samorządy jakoś mogły odpowiednio sformułować swoje komunikaty, jasno informując ludzi, po co te syreny, a jednocześnie powołać się na przepisy – podsumowuje chełmianka.  (mo)