Po pomoc do Lublina

Mieszkaniec Krasnegostawu twierdzi, że Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Krasnymstawie odmówił mu pomocy żywnościowej i odesłał do… Lublina. – Ten pan chciał pomocy z Banku Żywności, a my tego programu nie obsługujemy. Pomogliśmy mu jednak na tyle, na ile mogliśmy – tłumaczy Mariusz Antoniak, dyrektor MOPS.

W ubiegłym tygodniu skontaktował się z nami pan Bogdan z Krasnegostawu. – W poniedziałek udałem się do MOPS w Krasnymstawie w celu uzyskania pomocy żywnościowej, o jakiej dyrektor tej instytucji mówił na spotkaniu Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych – relacjonuje mężczyzna. Krasnostawianin twierdzi dalej, że jedna z pracownic Ośrodka oznajmiła mu, że żywności nie dostanie „bo nie ma go na liście”. – Choć w tamtym roku to nie przeszkadzało i wydano mi żywność – zauważa. Z relacji pana Bogdana wynika też, że kilka dni później ktoś zadzwonił do niego z MOPS i zaproponował wystawienie upoważnienia na pobranie żywności w jednym z ośrodków w Lublinie. – A tam muszę sam pojechać i sam sobie to jedzenie odebrać. Wydaje mi się, że to trochę głupi pomysł. Może państwo wiedzą coś na temat wydawania żywności? Czy MOPS w Krasnymstawie ma prawo odmówić pomocy? – zastanawia się mężczyzna.
O skardze poinformowaliśmy Mariusza Antoniaka, dyrektora MOPS. – Rzeczywiście ten pan przyszedł do nas z prośbą o przekazanie mu żywności z Banku Żywności, ale my takiej żywności nie wydajemy – tłumaczy Antoniak. – W ubiegłym roku Bank Żywności zwrócił się jednak do nas o wytypowanie z 2000 tysięcy osób, 450 najbardziej potrzebujących pomocy. I pan Bogdan znalazł się wśród tych, którym pomoc nie zostanie udzielona, w grę wchodziły m.in. za wysokie dochody – dodaje Antoniak. Dyrektor podkreśla, że mieszkańcowi Krasnegostawu mimo to udzielono pomocy w ramach akcji „Pomóż dzieciom przetrwać zimę”. – Zrobiliśmy to, na co pozwalały przepisy – mówi. – Co do tej sytuacji z Lublinem rzecz ma się tak, że zadzwoniliśmy do tamtejszego Banku Żywności i okazało się, że oni mogą pomóc panu Bogdanowi, no ale trzeba do nich pojechać – podsumowuje Antoniak. (kg)