Po Wodnej chodzą w gumiakach

Po deszczu ulica Wodna zamienia się w błotnistą breję

Jak jest błoto, to korzystamy z dwóch par butów. Jedna para służy do przebrnięcia przez naszą ulicę, a drugą wkładamy np. na przystanku – mówią mieszkańcy ulicy Wodnej, którzy od lat nie mogą się doczekać drogi z prawdziwego zdarzenia. Wszystko wskazuje na to, że na razie się to nie zmieni, bo miasto planuje tylko drobne naprawy nawierzchni.


Wodna to gruntowa, jedynie ulepszona kruszywem ulica, położona niedaleko Muzeum Wsi Lubelskiej – w dzielnicy Sławin. Ciągnie się od ulicy Agronomicznej do ulicy Mgielnej. Mieszkańcy Wodnej od lat walczą o budowę drogi z „prawdziwego zdarzenia”. Bezskutecznie.

– Mieszkam tutaj 30 lat i nic się u nas nie zmienia. Nie mamy nawet latarni. Jak jest błoto, to korzystamy z dwóch par butów. Jedna para służy do przejścia przez naszą ulicę, a drugą wkładamy np. na przystanku, jadąc do pracy – mówi pani Anna, jedna z mieszkanek Wodnej.

To nie jedyny problem. – Wzdłuż drogi rosną gęste krzaki. Dzieci boją się iść do szkoły, bo nie wiadomo, czy ktoś w tych chaszczach nie stoi. W dodatku czasem na naszej ulicy pojawiają się dziki – dodaje pani Anna.

Wszystko wskazuje na to, że los mieszkańców ulicy Wodnej na razie się nie zmieni, bo miasto nie zamierza budować „drogi z prawdziwego zdarzenia”. Prowadzone są tylko doraźne prace. – W bieżącym roku dwukrotnie prowadzone były naprawy nawierzchni tej ulicy. Miały one miejsce w styczniu i w kwietniu. Naprawy cząstkowe objęły powierzchnię ponad 100 metrów kwadratowych. W zależności od potrzeb, podejmowane będą dalsze działania dotyczące naprawy jej nawierzchni – mówi Justyna Góźdź z biura prasowego ratusza. Grzegorz Rekiel