Pod napięciem

Mimo że linia wysokiego napięcia (400kV), która ma połączyć Chełm z Lublinem, ma powstać dopiero w 2020 roku, napięcie już się czuje. Są mieszkańcy, którzy już dziś zastrzegają, że nie ma mowy, aby słupy energetyczne stanęły tam, gdzie chce wykonawca.

Wyłoniony przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne wykonawca zaproponował, aby linia najwyższego napięcia przechodziła przez gminy Niemce, Wólka, Spiczyn, Łęczna, Puchaczów, Cyców, Siedliszcze, Wierzbica i Chełm. Rzecznik inwestycji Krzysztof Szymański podkreśla, że jest ona niezbędna do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego całego regionu.
– Sieć najwyższych napięć w obecnym kształcie jest wrażliwa m.in. na zjawiska meteorologiczne. W przypadku jej awarii lub konieczności nagłej naprawy duża część województwa pozostałaby bez prądu – mówi Szymański.
Obecnie inwestycja jest na etapie prac formalno-prawnych i projektowych. Już teraz organizowane są spotkania informacyjne dla mieszkańców, którzy posiadają nieruchomości na trasie przyszłej inwestycji. A tych jest wielu (w sumie linia przebiegać będzie przez i w sąsiedztwie 2100 działek). Kilka rodzin już teraz stanowczo protestuje. W ich ocenie inwestycja spowoduje spadek wartości nieruchomości znajdujących się w pobliżu linii. A co więcej – twierdzą, że będzie stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia.
K. Szymański zapewnia, że nie ma powodów do obaw. – Nie ma dowodów naukowych na to, że przebywanie w pobliżu linii stanowi zagrożenie dla życia i zdrowa. Natomiast ze względu na chęć zapewnienia pełnego bezpieczeństwa ustanowiono ograniczenie budowy takich instalacji nie bliżej niż 35 m od budynków mieszkalnych – mówi i dodaje, że właścicielom nieruchomości, przez które przebiega linia, przysługują odszkodowania.
Budowa linii wysokiego napięcia łączącej Chełm z Lublinem ma potrwać do 2020 r. (mg)