Podbierają sobie radnych

Dzieje się w powiecie chełmskim. W radzie powiatu, która od nowej kadencji skurczy się o dwa mandaty, już zaczęła się walka o miejsca na listach i mówi się o przetasowaniach. PSL podbiera radną z G9, a G9 łowi w PSL. Ale o tym, kto wejdzie do rady, zdecydują ostatecznie wyborcy. Partyjni działacze i sami kandydaci czasami o tym zapominają…

Przez spadek liczby mieszkańców powiatu zmniejszy się liczba reprezentujących ich radnych – z 21 do 19. Nowa ordynacja ogranicza też liczbę osób, które w ogóle mogą kandydować. Tym razem kandydatów może być tylko o dwóch więcej niż mandatów przypadających na okręg. Przez to kurczy się miejsce dla potencjalnych chętnych do startu w wyborach. A każdy, kto już wystartuje liczy na jak najwyższe miejsce na liście, które zawsze daje troszkę większe szanse na głosy wyborców.
I podobno o te miejsca na listach już toczy się bój w powiatowych drużynach z PSL i G9. Do tego stopnia, że niektórzy radni z powiatu gotowi są zmienić barwy i wystartować ze swoją dzisiejszą konkurencją. Takie rozmowy ma już za sobą Dorota Łosiewicz z Rejowca, która w ostatnich wyborach weszła do rady powiatu z listy G9, a teraz otwarcie zapowiedziała, że będzie startować z PSL kierowanym przez Piotra Deniszczuka. Łosiewicz w ostatnich wyborach miała wyjątkowe szczęście, bo weszła do rady, mimo że dostała tyle samo głosów, co jej kolega z listy, Stanisław Wiercioch. Zdecydowały korzystniejsze dla niej wyniki w poszczególnych obwodach. Ostatecznie S. Wiercioch i tak został radnym, bo objął mandat po Marii Patrze. Czyżby radna Łosiewicz czuła się zagrożona?
– Przyjęłam propozycję od PSL, chociaż sama nie należę i nie mam zamiaru się do partii zapisywać. Jest rok wyborczy i nie skończyła się jeszcze praca w tej radzie. Ale wiadomo, kto jest u steru władzy w powiecie i z kim trzeba trzymać, aby ugrać jak najwięcej dla swojego okręgu wyborczego – radna wbija szpilkę kolegom z G9.
Oj, to chyba zaboli. Radnym z G9 już dawno zarzucano, że w koalicji z PSL niewiele mają do powiedzenia. A nawet, jeśli próbują, to ich „prztyczki” nie robią wrażenia na staroście.
– Jestem zaskoczony deklaracją pani radnej, chociaż pogłoski na ten temat do mnie już wcześniej docierały, ale mimo wszystko życzę jej wszystkiego najlepszego – mówi Radosław Rakowiecki, szef klubu G9 w radzie powiatu.
– Ciekawe co pan starosta obiecał radnej w zamian za to „przejście”, ale można się domyślać, że chodzi o jakiś stołek. Panu Piotrowi Deniszczukowi i jego małżonce Zdzisławie życzymy takich samych sukcesów w wyborach jak do tej pory – komentują złośliwie burmistrzowie i wójtowie z G9, pijąc do wielokrotnych, nieudanych startów małżonki starosty w wyborach na wójta Wierzbicy i prób samego starosty, który mandatu radnego na razie nie zdobył.
– Dla nas to żadna strata, bo ani miasto, ani gmina żadnego pożytku i korzyści z radnej nie miały – mówi Stanisław Bodys, burmistrz Rejowca Fabrycznego.
Ale trzeba przyznać, że Deniszczuk zrobił psikusa kolegom z koalicji i w tej potyczce zdobył punkt robiąc wyłom u – chyba jeszcze – koalicjanta.
PSL podebrał radną z G9, ale G9 podobno też „łowi” w szeregach PSL. Ale o tym, kto wejdzie do rady, decydują ostatecznie wyborcy. Partyjni działacze i sami kandydaci, którzy skaczą z kwiatka na kwiatek, licząc na profity dla siebie, czasami o tym zapominają… Bogumił Fura