Podejrzenie padło na uczniów

Przestroga dla uczniów Zespołu Szkół Gastronomicznych i Hotelarskich w Chełmie, którzy wychodzą na „dymka”. Jednej z okolicznych mieszkanek zginęły pieniądze. Wcześniej widziała w okolicy grupkę młodzieży, obserwującą jej dom.

Mieszkanka ul. Zacisze twierdzi, że przyzwyczaiła się już do widoku kręcących się obok jej domu uczniów pobliskiej szkoły. W pośpiechu palą papierosy, mając nadzieję, że nie przyłapie ich na tym żaden nauczyciel Zespołu Szkół Hotelarskich i Gastronomicznych, w której się uczą.
– Gdy żył mąż, to trochę tę młodzież gonił, a ja sama tego nie robię – mówi starsza pani. – Ale to, co wydarzyło się w poniedziałek, nie daje mi spokoju. Około godziny trzynastej trzydzieści zbierałam maliny w ogródku. Trwało to około dwudziestu minut, może trochę dłużej. Potem usiadłam na ławce pod domem. Nieopodal stała grupka młodzieży w wieku piętnastu- szesnastu lat. Patrzyli na mnie i coraz wybuchali śmiechem, dlatego zwróciłam uwagę, że to było pięciu chłopaków i dwie dziewczyny. O godzinie szesnastej miałam wizytę u lekarza. Potem poszłam do apteki. Wiem dobrze, że w portfelu miałam przygotowane pieniądze: piętnaście złotych w bilonie i siedemdziesiąt złotych w banknotach. W aptece okazało się, że nie mam czym zapłacić, bo pieniądze znikły. Przypomniałam sobie wtedy tych nastolatków. Stali w niewielkiej odległości od mojej furtki, kiedy ja zbierałam maliny. Ani furtka, ani dom, który jest parę kroków od niej, nie były zamknięte na klucz. Torebka z portfelem stała na krześle w kuchni. Nikogo nie złapałam za rękę, ale pomyślałam, że może ci młodzi ludzie mają coś z tym wspólnego. Poinformowałam o tym dyrektorkę pobliskiej szkoły. Na policję po tym wszystkim już nie miałam siły iść.
Marta Mazurek, dyrektor Zespołu Szkół Hotelarskich i Gastronomicznych w Chełmie, zapewnia, że nie zbagatelizowała sygnału starszej pani.
– Mówiłam jej, aby zgłosiła sprawę na policji a oprócz tego ja sama poinformowałam o tym policjanta, który uczestniczył w zebraniu z rodzicami – mówi dyrektor Mazurek. – Z problemem uczniów, którzy palą papierosy w okolicach szkoły walczymy od dawna. Podczas zajęć szkoła jest zamknięta, a przy drzwiach wejściowych stoi ochroniarz. Młodzież nie bardzo więc ma jak ma wyjść w trakcie lekcji. Podejrzewam, że palą papierosy przed albo po lekcjach. Tak czy inaczej, urządziliśmy coś na kształt dochodzenia w sprawie, którą zgłosiła nam mieszkanka ul. Zacisze. Przepytujemy uczniów, ale na razie nic nie ustaliliśmy. Monitoring mamy, ale on nie obejmuje miejsca, o którym mowa. Rodziców poinformowałam na zebraniu, że jeśli przyłapiemy młodzież na paleniu, od razu dzwonimy na policję lub straż miejską.
Podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, informuje, że starsza pani nie musi się fatygować na komendę, aby złożyć zawiadomienie w tej sprawie.
– Może zadzwonić pod numer 997 i umówić się z policjantami, którzy przyjadą do niej przyjąć zawiadomienie – mówi rzecznik Czyż. (mo)