Podszywali się pod Cersanit?

Śledczy sprawdzają, czy mała firma z gminy Siennica Różana działała na niekorzyść Cersanitu. Jej pracownicy mieli wynieść ze swojego macierzystego zakładu programy komputerowe i informacje o sposobie produkcji ceramiki. Część z nich przyznała się do winy.

W czerwcu 2016 r. zarząd Cersanitu skontaktował się z krasnostawską policją. Z informacji, jakie władze spółki przekazały śledczym, wynikało, że w jednej z miejscowości w gminie Siennica Różana działa nielegalny zakład zajmujący się produkcją ceramiki wzorowanej na tej, jaka powstaje w Cersanicie. Mało tego – zgłoszono, że pracują tam ludzie związani z Cersanitem.
– Przedstawiciele Cersanitu twierdzili, że produkcja w gminie Siennica Różana odbywa się z wykorzystaniem programów komputerowych, co do których zachodzi podejrzenie, że zostały nielegalnie wykradzione z ich zakładu – mówi Bartosz Wójcik, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu. – Ponadto pracowano tam na maszynie frezującej, do której wgrano programy komputerowe identyczne z tymi wykorzystywanymi przez Cersanit – dodaje Wójcik.

Zamojska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie. Sprawdzano czy mała firma z gminy Siennica Różana pozyskała nielegalne programy komputerowe (łamiąc art. 278 par. 2 kodeksu karnego), czy jej pracownicy (na co dzień zatrudnieni w Cersanicie) nie ujawnili tajemnic swojego macierzystego przedsiębiorstwa (art. 266 par. 2 kk) oraz czy firma z Siennicy Różanej nie złamała ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, po prostu kopiując produkty Cersanitu. – Przekazaliśmy policjantom dokumentację udostępnioną nam przez Cersanit oraz zapis monitoringu, który działał przy zakładzie w gminie Siennica Różana – opowiada Wójcik.
Działania śledczych pozwoliły na to, żeby prokuratura przedstawiła trzem pracownikom Cersanitu zarzut ujawnienia tajemnicy handlowej i nieuczciwą konkurencję. Mężczyźni ci, od sierpnia 2015 r. do lutego 2016 r. pracowali w dwóch miejscach. Rano w Cersanicie, a wieczorem w małej firmie pod Siennicą Różaną. Ich działania nadzorował Grzegorz P., były pracownik Cersanitu. Wspomniania trójka przyznała się do winy, Grzegorz P. idzie w zaparte. We wrześniu firmę z gminy Siennica Różana przeniesiono pod Kraków. – Tam wznowiono wytwarzanie ceramiki i tam policja zatrzymała Grzegorza P. Zabezpieczono też maszynę służącą do produkcji. Z niej wyodrębniliśmy panel sterujący z oprogramowaniem. Grzegorz P. twierdzi, że jest tylko pracownikiem firmy, a jej właścicielem jest inny mężczyzna. Jego też przesłuchaliśmy, na razie w charakterze świadka. Panowie twierdzą, że działają legalnie, że programy kupili legalnie, że nie zostały one wykradzione z Cersanitu – informuje prokurator Wójcik.
Aktualnie śledczy poszukują biegłego z zakresu informatyki, który ma ustalić, czy oprogramowanie zainstalowane w maszynie produkującej ceramikę, najpierw pod Siennicą Różaną, a ostatnio pod Krakowem, zostało wyniesione z Cersanitu. – W zależności od opinii biegłego podejmiemy dalsze kroki w sprawie – podsumowuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu. (kg)