Pogrążeni przez unijne dotacje

Wierzyli, że dzięki dotacjom unijnym ich biznesy rozwiną skrzydła. Dziś mają zamknięte firmy, zajęte konta i sądzą się z urzędem marszałkowskim o miliony złotych.


Urząd marszałkowski uznał, że przedsiębiorcy wyłudzili dotacje i muszą je zwrócić. Biznesmeni twierdzą zaś, że to podlegająca marszałkowi Lubelska Agencja Wspierania Przedsiębiorczości wprowadziła ich w błąd, dopuściła się nadużyć i próbuje scedować odpowiedzialność na nich.

Sprawa dotyczy jeszcze poprzedniej perspektywy finansowej, z lat 2007-2013. Firmy Bogusława Tomaszewskiego (Autoproject), Adama Żebrowskiego (A. Z. Project) oraz Danuty Tomaszewskiej (D. T. Gas System, dziś Kraft Eco) uzyskały z LAWP dotacje na rozwój przedsiębiorstw. Firmy już wcześniej współpracowały ze sobą i były sprawdzonymi partnerami, a teraz ta współpraca miała zaowocować wprowadzeniem na rynek innowacyjnych urządzeń do zasilania samochodów gazem LPG.

Realizacja projektów przebiegała zgodnie z założeniami i harmonogramem, składane przez przedsiębiorców rozliczenia były przez urzędników pozytywnie weryfikowane, aż w 2011 roku LAWP, ku zupełnemu zaskoczeniu biznesmenów, niespodziewanie zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przez nich przestępstwa. Polegać miało na tym, że firmy łączą powiązania osobiste i gospodarcze, o czym nie poinformowały na etapie składania projektów i oświadczeń, co łamie zasadę uczciwej konkurencji i nosi znamiona wyłudzenia dotacji. LAWP rozwiązał umowy z firmami na dofinansowanie i wystąpił o zwrot wypłaconej już części dotacji.

– To był dla nas szok. Nie było między naszymi firmami żadnych powiązań osobistych, a to że wcześniej współpracowaliśmy biznesowo, było rzeczą naturalną, bo byliśmy jednymi z najbardziej doświadczonych firm działających na rynku LPG. Urzędnicy mogli to zweryfikować już na etapie składania projektów i jeśli było to niezgodne z regulaminem, po prostu nie przyznać dotacji. Tymczasem kilkanaście miesięcy później, w oparciu o te same dokumenty, zarzucono nam, że chcieliśmy wyłudzić unijne pieniądze – opowiadają przedsiębiorcy. – LAWP wystąpił o zwrot wypłaconych dotacji wraz z odsetkami. Łącznie o blisko 3,5 mln złotych. Te środki już zostały przez nas zainwestowane. Dla każdego z nas oznaczało to bankructwo.

Po sprawiedliwość do sądu

Biznesmeni odwołali się od decyzji LAWP do sądu. Pod koniec 2016 roku Sąd Okręgowy w Lublinie orzekł, iż winę za rozwiązanie umów ponosi LAWP. W przypadku D.T. Gas System (dziś Kratf Eco) sąd nakazał Agencji wypłacić firmie brakującą części dotacji. Urząd nie zamierzał jednak odpuścić i złożył apelację od wyroku. – Ta apelacja od początku była obciążona wadą prawną, bo złożył ją prawnik nie mający pełnomocnictwa do reprezentowania urzędu. Podnosiliśmy to, ale apelacja została przyjęta – mówią przedsiębiorcy.

W sprawie firmy Autoprojekt Sąd Okręgowy w Lublinie również orzekł, iż winę za rozwiązanie umowy ponosi LAWP, zasądzając wypłatę całości dotacji. Tu urząd marszałkowski również wniósł apelację i wygrał. Sąd Apelacyjny uchylił wyrok sądu pierwszej instancji. Autoprojekt skierował skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Skarga firmy A.Z. Projekt na działania urzędów została oddalona, gdyż sąd uznał, że przedsiębiorca nie ma interesu prawnego w dochodzeniu sprawiedliwości. – Oznacza to ni mniej ni więcej, iż obywatel może być przez sąd pozbawiony praw wynikających z Konstytucji RP – komentuje A. Żebrowski.

W ubiegłym tygodniu Sąd Apelacyjny uznał za zasadną apelację urzędu marszałkowskiego w sprawie D.T. Gaz System, uchylając wyrok sądu okręgowego. – To oburzające. Ta apelacja w ogóle nie powinna zostać rozpatrzona, ale dla sądu okazało się nieważne, że została złożona nieprawnie. Jesteśmy bezsilni, a urzędnicy i organy powołane, by nas chronić, bezkarnie działają pod dyktando Urzędu Marszałkowskiego – mówią załamani przedsiębiorcy.

Piszą do Ziobry

Biznesmeni postanowili szukać ratunku u ministra sprawiedliwości. Złożyli do Zbigniewa Ziobry zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 231 kodeksu karnego (nadużycie uprawnień przez urzędników UMWL i pracowników LAWP) oraz wnieśli o przekazanie sprawy do innej prokuratury niż lubelska. Prokuratura Krajowa przekazała wnioski do prokuratury w Lublinie, a ta odmówiła wszczęcia śledztwa.

Nie uzyskali również pomocy u Rzecznika Praw Obywatelskich, który do dziś nie odpowiedział na prośbę o rewizję nadzwyczajną wyroku w sprawie firmy A.Z. Projekt.

Urząd: tworzyli grupy przedsiębiorstw

Co na to Urząd Marszałkowski? Pytany przez nas jeszcze pod koniec ubiegłej kadencji podtrzymał stanowisko podległej mu agendy. – Zgodnie z unijnym prawem ww. firmy tworzyły de facto tzw. grupę przedsiębiorstw, choć formalnie były odrębnymi podmiotami gospodarczymi. Wystartowały w konkursach i zdobyły w nich dotację, choć na gruncie prawa nie mogły tego zrobić, ponieważ nie były do tego uprawnione (miały inny status niż dopuszczały regulaminy konkursów) – odpowiedział wówczas urząd. – Ponadto w trakcie realizacji i rozliczania projektów LAWP ujawniła poważne nieprawidłowości w wydatkowaniu unijnych dotacji. Z ustaleń Agencji wynika, że ww. firmy należące do wskazanej wyżej grupy przedsiębiorstw kupowały m. in. technologie know-how wzajemnie od siebie, czyli wprost od firm tworzących grupę przedsiębiorstw lub innych podmiotów z nią powiązanych. Koszty tych „wewnętrznych” transakcji były refundowane z funduszy unijnych.

Jak komentują te zarzuty beneficjenci: – Zarówno LAWP, jak i UMWL do dziś nie przedstawiły żadnych dowodów na możliwość postawienia takich zarzutów. Mamy tu kliniczny przykład, gdy strona samorządowa na podstawie własnej, dowolnej interpretacji prawa unijnego uzyskuje całkowite władztwo nad drugą stroną umowy cywilnej, łącznie z prawem do bycia sędzią we własnej sprawie!. Uważamy się za pokrzywdzonych w tej całej sprawie. Niczego od początku nie ukrywaliśmy. Dostaliśmy dofinansowanie na podstawie tych samych dokumentów, które urzędnicy najpierw zweryfikowali pozytywnie, a później dopatrzyli się w nich nieprawidłowości, rujnując nam firmy i życie – twierdzą zrozpaczeni przedsiębiorcy. – Ostatnią deską ratunku jest dla nas Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, do którego zamierzamy złożyć skargę na organy naszego państwa i nasz wymiar sprawiedliwości.

BARTŁOMIEJ CHUDY