Policja? Duch ukradł piwo!

Sapanie do słuchawki, prośby o pizzę, taksówkę, fałszywe zgłoszenia do porodów. Chełmskie służby ratownicze dostają mnóstwo telefonów w absurdalnych i bezzasadnych sprawach. Ale kary za blokowanie numerów alarmowych wkrótce będą zaostrzone.

„Kto ze złośliwości lub swawoli, chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywym alarmem, informacją lub innym sposobem, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1 500 złotych. Tak brzmi art. 66 Kodeksu Wykroczeń. Wprowadzona ostatnio przez prezydenta RP nowelizacja uzupełnia ten artykuł. Dodano zapis, że karom takim będą także podlegały osoby, które umyślnie, bez uzasadnienia blokują telefoniczne numery alarmowe tj. 999, 998, 997 i 112, utrudniając lub uniemożliwiając prawidłowe funkcjonowanie systemu powiadamiania ratunkowego. Problem jest spory. Bezzasadne telefony przedstawiciele chełmskich służb ratowniczych odbierają każdego dnia.
– W tym roku w ramach artykułu 66 Kodeksu Wykroczeń chełmscy policjanci skierowali do sądu siedemnaście wniosków o ukaranie – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Chodziło o osoby, które dokonywały nieprawdziwych zgłoszeń, fałszywych alarmów. Zdarza się także, że dostajemy telefony w sprawach, które nie należą do kompetencji policji. Nasi dyżurni mają doświadczenie i w takich sytuacjach po prostu ucinają rozmowę.
Sprawy, które toczą się przed sądem dotyczą nieprawdziwych zgłoszeń m.in. o awanturującej się matce, grożącej mężowi żonie, zaginięciu osoby czy nietrzeźwym policjancie załatwiającym interwencję domową. Jedna ze spraw dotyczy też fałszywego zgłoszenia o tym, że ktoś chce popełnić samobójstwo.

Erotomani – gawędziarze

Chełmscy policjanci jakiś czas temu odebrali telefon, w którym ktoś zgłosił im, że duch ukradł piwo. Dyspozytorzy chełmskiego pogotowia też często mają do czynienia z tego typu żartownisiami albo – jak mówią – erotomanami – gawędziarzami. Ci ostatni uaktywniają się, co jakiś czas. Dzwonią na 999 i sapią do słuchawki albo składają dyspozytorkom różne propozycje matrymonialne. Byli tacy, którzy w ciągu jednego dyżuru wybierali numer 999 kilkadziesiąt razy i rozłączali się. Zdarzają się też telefony od pacjentów oddziału psychiatrycznego. Jakiś czas temu ktoś wezwał karetkę do kobiety, u której rzekomo rozpoczął się poród. Gdy załoga dotarła pod wskazany adres okazało się, że nic takiego nie ma miejsca a po prostu dwoje nastolatków ma tam randkę. Zdarza się, że załoga karetki jedzie na wezwanie do jakiegoś mieszkania, gdzie nikogo nie ma. Co ciekawe, w gronie tych, którzy blokują w ten sposób numery alarmowe, to coraz rzadziej dzieci.
– Konsekwencje w postaci surowszych kar w wielu przypadkach mogą dać do myślenia tym, którzy dla żartu blokują numery alarmowe, nie biorąc pod uwagę tego, że kogoś może to kosztować zdrowie lub życie – mówi Anetta Szepel, pielęgniarka koordynująca Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie. – Nie wpłynie to raczej w żaden sposób na pewną grupę osób na przykład chorych psychicznie.

Pizza, taxi na 112

Liczba bezzasadnych telefonów na numer 112 poraża. Obsługą tego numeru alarmowego zajmuje się od pięciu lat Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Lublinie. W Chełmie dyspozytornia CPR znajduje się przy ul. Wyszyńskiego 2B, przy siedzibie straży pożarnej. Na zmianie pracuje dwóch dyspozytorów. Od początku istnienia CPR Lublin do końca 2016 roku odebrano tam prawie 2 miliony zgłoszeń (dokładnie – 2 115 423), z czego zasadnych było tylko 446 801. Oznacza to, że jedynie 21 procent tych zgłoszeń to prośby o pomoc. Pozostałe to głuche telefony albo prośby o zamówienie pizzy, taksówki czy o podanie numeru PIN do zablokowanego telefonu. Dyspozytorzy z CPR w Lublinie również odbierają telefony od erotomanów i pacjentów oddziału psychiatrycznego. W przypadku tych ostatnich sprawa jest delikatna i wymaga sprawdzenia, bo oni też mogą przecież potrzebować pomocy. Zdarzały się fałszywe zgłoszenia do pożarów czy wypadków, w których ktoś dokładnie opisywał rannych, a po przyjeździe służb ratowniczych okazywało się, że takie zdarzenie nie miało miejsca. Pracownicy CPR mówią, że ich zadaniem jest sortowanie zgłoszeń, odrzucanie tych bezzasadnych. W praktyce nie jest to łatwe, bo w wielu przypadkach weryfikacji mogą dokonać tylko służby na miejscu zgłoszenia.
– Przez niezasadne zgłoszenia rozumie się wszystkie zgłoszenia, które nie mają charakteru zgłoszeń alarmowych przekazywanych do Policji, PSP lub PRM – mówi Radosław Brzózka, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego, któremu podlega CPR. – W praktyce często dochodzi do uporczywego blokowania numeru alarmowego, ale wcześniejsze regulacje Kodeksu wykroczeń uniemożliwiały wystąpienie CPR o ukaranie. Zaostrzenie kar niewątpliwie powinno wpłynąć na rozsądne korzystanie z numerów alarmowych. W polskim systemie powiadamiania ratunkowego istnieją następujące numery alarmowe: 112 obsługiwany przez CPR, 997 obsługiwany przez policję, 998 obsługiwany przez PSP oraz 999 obsługiwany przez pogotowie ratunkowe. Docelowo wszystkie wymienione numery będą obsługiwane przez Centra Powiadamiania Ratunkowego, których w Polsce jest siedemnaście (po jednym w każdym województwie plus jeden stołeczny). Na początku 2018 r. planowane jest przejęcie obsługi przez CPR numeru alarmowego 997. (mo)

Komentarze