Policja szuka śmieciarza

Na takie oto znalezisko natknęła się mieszkanka Janowa podczas spaceru z psem. – Kim trzeba być, aby wyrzucić taką ilość śmieci? – pyta kobieta. Sprawę zgłosiła do urzędu, a urząd przekazał policji.

Na dzikie wysypisko mieszkanka Janowa natknęła się nieopodal kompleksu leśnego przy ul. Prusa, we wtorek (2 kwietnia). Zszokowana chamstwem i bezmyślnością sprawcy zgłosiła sprawę w Urzędzie Gminy Chełm. Następnego dnia góra worków ze śmieciami znikła.

– Uprzątnęliśmy teren i poinformowaliśmy policję – mówi Mirosław Mysiak, kierownik referatu rolnictwa w UG Chełm.

Jeśli mundurowi namierzą delikwenta, który hałdy śmieci wywiózł do lasu, zgodnie z kodeksem wykroczeń nałożą na niego grzywnę w wysokości nawet 500 zł. – Co jakiś czas dostajemy sygnał o podrzuconych śmieciach. Raz znaleźliśmy wśród nich kartę do bankomatu. Innym razem były to dokumenty i listy. Policja dotarła do właściciela, który wyjaśnił, że zlecił komuś wywiezienie odpadów do punktu. Ten pozbył się ich w Pokrówce, żeby nie płacić – opowiada Mysiak.

Mieszkańcy gminy winą za (przynajmniej częściowe) zaśmiecanie własnego terytorium obarczają miastowych. W rowach, lasach, na polach pod Chełmem ląduje wszystko – od drobnych śmieci (puszki, butelki czy opakowania z fast foodów) po zużyty sprzęt gospodarstwa domowego, stare opony i gruz. (pc)