Policja zna twarze protestujących

Ponad sto osób w środę i prawie dwieście w czwartkowy wieczór zebrało się przed Sądem Rejonowym w Chełmie, by wyrazić swój sprzeciw przeciwko zmianom w ustawie o Sądzie Najwyższym. Całą akcję nagrywali ubrani po cywilnemu policjanci z miejskiej komendy. Po co?

Chełm połączył się, razem z innymi miastami w Polsce, z Warszawą, gdzie w ubiegłym tygodniu miały miejsce protesty pod sejmem. W środę (19 lipca) o godz. 21, na placu przed budynkiem sądu przy ul. I Armii Wojska Polskiego, zebrało się ponad sto osób. Prawie wszyscy przyszli z zapalonymi świeczkami lub zniczami. Wszyscy zaś z jedną myślą na temat nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym – to koniec polskiej demokracji. Manifestacja rozpoczęła się od przeczytania preambuły Konstytucji. Przebiegła bez zakłóceń i potrwała do godz. 22. Wśród zgromadzonych dało się zauważyć m.in. wicemarszałka Krzysztofa Grabczuka, radnego miejskiego Kazimierza Mazurka i Zbigniewa Mazurka – prezesa spółki Chełmski Park Wodny i Targowiska Miejskie. Nie była to jednorazowa akcja – już następnego wieczoru pod budynek sądu udało się jeszcze więcej protestujących, by wspólnie utworzyć chełmski łańcuch światła. Co ciekawe, pojawili się też policjanci z Komendy Miejskiej w Chełmie. Dwójka funkcjonariuszy (ubrani po cywilnemu) przez kilkanaście minut nagrywała całe zgromadzenie. Rozkaz „z góry”?
– No naturalny element zabezpieczenia przez policję zorganizowanych przedsięwzięć – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Rzecznik policji zapewnia, że chodziło jedynie o czuwanie nad bezpieczeństwem uczestników zgromadzenia, a nagranie nie zostanie w żaden inny sposób wykorzystane. (pc)