Polityka, emocje i walka o fermę

Gmina Stary Brus od kilku tygodni jest areną wyjątkowo gorącego sporu. Powodem stały się plany budowy wielkotowarowej fermy drobiu – inwestycji, która według zwolenników ma przynieść miejsca pracy i wpływy podatkowe, a w ocenie przeciwników grozi degradacją środowiska, uciążliwymi zapachami i zmianą charakteru całej okolicy. Zderzenie argumentów ekonomicznych i ekologicznych przerodziło się szybko w konflikt społeczny, a następnie, w polityczne starcie, niespotykane dotąd w takiej skali.

Wśród najbardziej aktywnych głosów sprzeciwu znalazły się osoby dobrze rozpoznawalne w przestrzeni publicznej, reprezentujące zupełnie odmienne środowiska polityczne. Po jednej stronie barykady – wbrew temu, co w krajowej polityce byłoby oczywiste – stanęły Beata Mazurek – była rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości, jak i Honorata Słomiany – kojarzona z ruchem Polska 2050, a także pełniąca funkcję kierownika włodawskiej placówki KRUS.

Mimo że ich polityczne biografie i zaplecze ideowe różnią się znacząco, w tej sprawie polityczki mówią jednym głosem: inwestycja nie powinna powstać. Ich zaangażowanie nadało lokalnej sprawie nowy ciężar. Choć aktywność obu pań koncentruje się na krytyce planów budowy, lokalni obserwatorzy internetowych dyskusji podkreślają, że debata szybko wymknęła się z ram merytorycznej wymiany argumentów. W mediach społecznościowych zaczęły dominować emocjonalne wpisy, uszczypliwe komentarze i osobiste przytyki pomiędzy uczestnikami publicznej debaty.

Jednym z najbardziej komentowanych epizodów była inicjatywa części przeciwników budowy, wśród których znalazły się również osoby związane z lokalną oświatą, by spotkanie protestacyjne zorganizować na terenie szkoły w Nowym Brusie. Pomysł ten wywołał reakcję wójt gminy Stary Brus Patrycji Zińczuk, która odmówiła zgody na wykorzystanie budynku szkoły do działań o charakterze, które można uznać za polityczne. W oficjalnych wypowiedziach podkreślała, że placówki edukacyjne nie mogą być przestrzenią agitacji ani narzędziem w sporach politycznych, a rolą samorządu jest stanie na straży neutralności tych miejsc.

W swojej argumentacji wójt wskazuje również na konieczność ścisłego trzymania się procedur administracyjnych. Zapewnia, że proces związany z wnioskiem inwestycyjnym prowadzony będzie w sposób bezstronny, z poszanowaniem prawa i obowiązujących norm środowiskowych, a ewentualne rozstrzygnięcia zapadną na podstawie zgromadzonych dokumentów, raportów i analiz, nie zaś pod wpływem nacisków którejkolwiek ze stron.

Tymczasem przeciwnicy fermy zapowiadają eskalację działań. Poza protestami i kampanią informacyjną w mediach społecznościowych, coraz częściej pojawiają się deklaracje o chęci zainicjowania referendum lokalnego. Według tych zapowiedzi, mieszkańcy mieliby bezpośrednio wypowiedzieć się nie tylko w sprawie samej fermy, ale być może także ocenić sposób prowadzenia sprawy przez gminne władze. W kuluarach nieoficjalnych rozmów coraz odważniej wybrzmiewa też teza, że jedno z pytań referendalnych mogłoby dotyczyć odwołania wójt, choć na ten moment jest to bardziej element politycznej narracji niż realne działania. (bm, fot. FB NIE dla FERMY Drobiu w gm. ST. BRUS)