Polityka wśród podpisów

Ciąg dalszy „imigranckiego” sporu w Lublinie. Radni PiS chcą, by prezydent Krzysztof Żuk wycofał się z tzw. deklaracji imigranckiej, którą podpisali prezydenci największych polskich miast i zbierają podpisy pod obywatelskim projektem uchwały w sprawie wycofania się przez prezydenta z deklaracji i nieprzyjmowania przez Lublin imigrantów.


Pod koniec czerwca prezydenci jedenastu największych polskich metropolii, w większości reprezentujący PO, podpisali dokument mówiący o współdziałaniu miast Unii Metropolii Polskich w sprawie migracji. Wśród jego sygnatariuszy znalazł się również włodarz Lublina, Krzysztof Żuk. Wywołało to ostrą reakcję lubelskich radnych PiS, a także polityków partii KUKIZ’15 i narodowców, którzy uznali, że prezydent zadeklarował tym samym przyjęcie przez Lublin muzułmańskich imigrantów w sytuacji kiedy lublinianie absolutnie się na to nie godzą. Żuk w odpowiedzi, zapewniał, że podpisana deklaracja nie ma nic wspólnego z zaproszeniem do Lublina imigrantów, bo kwestia przyjmowania uchodźców leży w kompetencji rządu, a nie samorządu, a PiS, rozpętując „psychozę strachu”, szkodzi wizerunkowi Lublina, jako przykład podając zagranicznych studentów, którzy zaczynają mieć obawy przed rozpoczęciem studiów w Lublinie
– Nie ma w Lublinie ani psychozy strachu, ani szkód – mówi Tomasz Pitucha, szef klubu radnych PiS, który chce, by prezydent wycofał się z deklaracji. – Prezydent nie potrafił odmówić liderowi partyjnemu. Ta deklaracja ma kontekst polityczny. Klub PiS nie godzi się na realizowanie przez władze Lublina apelu Grzegorza Schetyny „mimo, a może przeciw rządowi” – dodaje Pitucha.
Wtórują mu kolejni radni. – Zadziwia to, że sprawy nie przekonsultowano ani z radą, ani z mieszkańcami. Teraz prezydent odwraca kota ogonem. Nie wie, jak z tego wybrnąć. To mieszkańcy powinni zadecydować, co sądzą o takiej sprawie – uważa radny Zbigniew Ławniczak. – A wyniki sondaży są jednoznaczne. Niemal 90 procent mieszkańców Lublina nie chce przyjęcia imigrantów. Już teraz poważny problem mają z nimi Włosi, Grecy czy Niemcy. Zasłanianie się studentami zagranicznymi i wyliczanie, ile pieniędzy zostawią w Lublinie, jest nie na miejscu.
– Jeśli już ktoś wywołuje psychozę strachu, to nie my, a imigranci islamscy – dodaje radny Stanisław Brzozowski.
Radni PiS zbierają podpisy pod projektem uchwały obywatelskiej nakazującej wycofanie się prezydenta ze wspomnianej deklaracji. – Już mamy blisko wymagane tysiąc podpisów, ale będziemy je zbierać do końca sierpnia, bo chcemy, by było ich jak najwięcej i pokazywały siłę głosu mieszkańców miasta – mówili na początku ubiegłego tygodnia radni Pitucha i Brzozowski.
W ratuszu zapewniają, że odwrotu od deklaracji nie będzie. – Pan prezydent nie zamierza wycofywać swojego podpisu z deklaracji, ponieważ nie dotyczy ona przyjmowania uchodźców, jak sugerują politycy PiS, ale mówi o konieczności ścisłej współpracy rządu z samorządami, przy kreowaniu jakichkolwiek działań w stosunku do migracji – wyjaśnia Beata Krzyżanowska, rzecznik prasowy prezydenta Lublina. – Prezydent przypomina, że jeśli politycy PiS mają wątpliwości co do polityki w stosunku do uchodźców, to powinni je skierować do premier rządu. To rząd kreuje politykę w tym zakresie. Pod ten sam adres powinny także trafić podpisy zbierane przeciwko uchodźcom – dodaje rzeczniczka prezydenta.  BACH