Pomówił czy nie?

Zwolennicy radnego, którzy wspierają go od początku procesu, na ostatniej rozprawie próbowali przekonać do swoich racji Bartosza Staszewskiego

Na wokandę sądową wrócił spór między Bartoszem Staszewskim, organizatorem lubelskiego marszu równości, a Tomaszem Pituchą, miejskim radnym Prawa i Sprawiedliwości. Ruszyła odwoławcza rozprawa przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Prawomocny wyrok poznamy w piątek, 5 grudnia.


Radny domaga się zmiany lipcowego wyroku, kiedy został uznany winnym zniesławienia B. Staszewskiego. – W dalszym ciągu nie przyznaję się do zarzucanego mi pomówienia pana Bartosza Staszewskiego. Nie wypowiadałem się na jego temat w swoim wpisie na Facebooku – powiedział radny Tomasz Pitucha i przypomniał zdanie: „Moje sumienie jest spokojne”, które wypowiedział pod koniec procesu przed sądem pierwszej instancji.

– Jestem gejem i nie jestem pedofilem. Te dwie rzeczy nie mają ze sobą nic wspólnego. Wpis pana Tomasza Pituchy traktuję jako pomówienie, które uderza we mnie bardzo mocno – powiedział z kolei Bartosz Staszewski. – Zbrodnia pedofilii jest obrzydliwą zbrodnią, wymierzoną w najbardziej bezbronne osoby, są nimi dzieci. Marsz równości nie ma nic wspólnego z promocją pedofilii, nigdy nie promował pedofilii i z pewnością nigdy tej zbrodni nie będzie promował – dodał. Staszewski i aplikant adwokacki Sara Wilk, jego pełnomocniczka, wnosili o nieuwzględnienie apelacji i utrzymanie wyroku w mocy.

Radnego Tomasza Pituchę na sali rozpraw wspierała grupa zwolenników. Trzymali transparenty, na których widniały m.in. takie hasła, jak „Przyszłość świata wiedzie przez rodzinę” czy „Czystość obyczajów dla naszych dzieci i wnuków”. Sędzia Wiesław Pastuszak odroczył wydanie wyroku. Orzeczenie w tej sprawie poznamy w piątek, 5 grudnia.

Przypomnijmy, że w lipcu Tomasz Pitucha został przez Sąd Rejonowy Lublin-Zachód uznany winnym zniesławienia B. Staszewskiego. Sędzia Iwona Suchorowska odstąpiła od wymierzenia kary, ale uznała, że radny musi zapłacić 5 tysięcy złotych nawiązki na cel społeczny wskazany przez Staszewskiego oraz opublikować wyrok w lokalnej prasie. – Czuję się pokrzywdzony tak jednostronnym wyrokiem sądu pierwszej instancji. Sąd właściwie uznał wszystkie argumenty świadków oskarżenia, chociaż były to argumenty bardzo subiektywne, natomiast odrzucił wszystkie argumenty świadków obrony, chociaż byli to ludzie z tytułami naukowymi, powołujący się na badania naukowe w tej sprawie – powiedział T. Pitucha na początku października podczas składania apelacji.

W procesie chodziło o wpis, jaki radny jesienią ubiegłego roku, niedługo przed pierwszym lubelskim marszem równości. zamieścił na swoim profilu facebookowym: „Najzagorzalsi fani filmu Wojciecha Smarzowskiego (chodzi o „Kler”, którego premiera przypadła właśnie na jesień ubiegłego roku – przyp. aut.) chcą zorganizować w Lublinie tzw. marsz równości, promujący homoseksualizm, pedofilię”. Za te słowa Staszewski skierował przeciwko niemu prywatny akt oskarżenia. Strony nie doszły do ugody, dlatego w styczniu przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód ruszył właściwy proces.

Grzegorz Rekiel