Pomyliły się role…

– Jestem radnym od kilkunastu lat, ale czegoś takiego, jak dziś, nie pamiętam. Poziom prowadzenia komisji jest żenujący! Jak ktoś nie radzi sobie z emocjami, powinien zgłosić się do psychologa – tak prowadzone przez Ryszarda Dżamana piątkowe posiedzenie komisji oświaty, kultury i sportu chełmskiej rady miasta, na którym radni mieli tylko wybrać swojego przedstawiciela do komisji dzielącej sportowe stypendia, skomentował Mariusz Kowalczuk. Dżaman próbował rozstawiać radnych po kątach…


W ubiegły piątek odbyły się zdalne obrady komisji oświaty, kultury i sportu rady miasta. Radni mieli jedynie wybrać swojego przedstawiciela do składu komisji, która zajmie się przyznawaniem stypendiów dla sportowców za osiągnięte w ubiegłym roku sukcesy. Posiedzenie wyjątkowo poprowadził wiceprzewodniczący komisji Ryszard Dżaman. Jej przewodnicząca Dorota Rybaczuk, choć wzięła udział w zebraniu, to jak sama później tłumaczyła, nie była w stanie na czas dotrzeć do urzędu.

Początek komisji nie zapowiadał jej nerwowego przebiegu. Do składu komisji dzielącej sportowe stypendia zgłoszono Dorotę Rybaczuk i Piotra Jabłońskiego. Radny Mariusz Kowalczuk chciał dowiedzieć się, czy wśród pozostałych członków komisji są osoby związane z klubami, których sportowcy ubiegają się o stypendia. Wiceprezydent Dorota Cieślik wyjaśniła, że komisja składa się z siedmiu członków. Trzech przedstawicieli do niej desygnuje prezydent, jednego rada miasta, dwóch reprezentantów już wyznaczyła działająca przy prezydencie Rada Sportu i są to Anatol Obuch – wiceprezes UKS Niedźwiadek oraz Krzysztof Białowicz – były dyrektor MOSiR, a skład komisji uzupełnia Wiesława Saganek, wybrana przez stowarzyszenia sportowe. – Żadna z osób nie ma związku z klubami, których sportowcy ubiegają się o stypendia – dodała wiceprezydent.

Radny Marek Sikora zasugerował, by przed głosowaniem, zarówno Dorota Rybaczuk i Piotr Jabłoński powiedzieli, czym kierowali się, kandydując do składu komisji. – Radny Jabłoński z naszego grona ma największe kompetencje, by reprezentować nas w takim gremium. Jest byłym sportowcem, z wieloma sukcesami, mistrzem świata, osobą wiarygodną, pobierał stypendia, zna zasady, jakimi kieruje się sport – przekonywał radny.

Prezentacja kandydatów prowadzącemu obrady Dżamanowi najwyraźniej była nie na rękę. – Nie ma co przeciągać tej komisji, zebraliśmy się po to, żeby wybrać przedstawiciela. Wiemy, kto co reprezentuje, przejdźmy do głosowania – stwierdził.

– Gdzie się panu tak śpieszy?! – zapytał oburzony radny Sikora.

– Pan nie będzie mi mówił, co mam robić! Ja prowadzę komisję i ja będę ustalał, jak co ma wyglądać. Troszkę się panu role pomyliły! – Dżamanowi zaczęły puszczać nerwy. – Jeżeli pan zgłosi wniosek, to poddam go pod głosowanie. I proszę ze mną nie dyskutować! – grzmiał prowadzący posiedzenie Dżaman.

– Nie ukrywam szoku, że w oczywistej sprawie muszę zgłaszać wniosek formalny, żeby kandydaci mogli się przedstawić. No, ale skoro pan tak uważa… Pan rządzi na tej komisji – ironizował Sikora.

– Można było tak od razu zrobić, a nie pouczać przewodniczącego komisji! – odpowiedział radny Dżaman, który wyglądał na bardzo przejętego swoją rolą.

Głos zabrała Katarzyna Janicka. – Słucham tej rozmowy i jestem bardzo zasmucona postawą i tym, co prezentujemy. Oglądają nas rodzice, zainteresowani sportowcy, zatem powinniśmy być osobami motywującymi, przykładem dla nich. Wydaje mi się, że należałoby przedstawić kandydatów, którzy w takiej komisji mieliby zasiąść. Patrząc od strony wychowawczej radni powinni być przykładem kultury, szacunku i porozumienia – stwierdziła.

O zachowanie kultury w dyskusji apelował radny również Stanisław Mościcki. – Niepotrzebne są emocje. Mamy dwoje kandydatów i o ile osoba pana Jabłońskiego jest powszechnie znana, o tyle dokonania pani Rybaczuk na niwie sportowej są dla mnie praktycznie nieznane – powiedział Mościcki i zwrócił się do radnego Dżamana. – W kwestii formalnej, pan jest do organizowania pracy komisji w trakcie obrad. Jeżeli padają wnioski, z szacunkiem powinien pan odnosić się do radnych, tak jak radni odnoszą się do pana. Szanujmy się wszyscy, bo na to zasługujemy.

Według Dżamana radni są jednak od tego, by zgłaszać wnioski, a nie dyskutować z przewodniczącym. Ostatecznie wniosek radnego Sikory, by kandydaci zaprezentowali się, zyskał zdecydowaną większość. Poparł go też radny Dżaman, który chciał pominąć prezentację.

Piotr Jabłoński, były zapaśnik, medalista mistrzostw świata, Europy, mistrz Polski, uczestnik igrzysk olimpijskich w Atlancie, przypomniał, że ze sportem jest związany od wielu lat, na swój pierwszy trening poszedł jako 10-latek i bogate doświadczenie może wykorzystać w pracy w komisji. – O dokonaniach w sporcie mówił nie będę – skromnie dodał.

Dorota Rybaczuk natomiast stwierdziła, że zgodnie z regulaminem przyznawania stypendiów w skład komisji nie musi wchodzić czynny sportowiec. – Nigdy nie byłam w żadnym klubie sportowym, nie jestem zależna od klubów i w komisji nie będę osobą stronniczą – dodała jako główny argument.

W głosowaniu, które nie tylko prowadzącemu komisję radnemu Dżamanowi przysporzyło mnóstwo problemów, bo radca prawny kilka razy musiał wyjaśnić zasady, zarówno Jabłoński, jak i Rybaczuk dostali po 5 głosów. W takiej sytuacji zadecydował głos przewodniczącego obrad, który poparł radną Rybaczuk. I to ona będzie reprezentowała radnych w komisji dzielącej sportowe stypendia.

W międzyczasie o udzielenie głosu mocno zabiegał radny Mościcki. W końcu nie wytrzymał nerwowo. – Czy pan słyszy, co się mówi do pana, czy pan buja w obłokach?! – pytał Dżamana.

Emocje udzieliły się też przewodniczącemu. – Sugerował pan, żebym rozmawiał z państwem po ludzku. Normalnie prowadzę komisję! Za kogo pan się uważa? Długo tolerowałem pana zachowanie wobec mojej osoby. Domagał się pan kultury, a pan co robi?! – Dżaman nie był dłużny Mościckiemu.

– Jestem radnym od kilkunastu lat, ale czegoś takiego jak dziś, nie pamiętam. Poziom prowadzenia komisji jest żenujący! Jak ktoś nie radzi sobie z emocjami, powinien zgłosić się do psychologa! – ocenił zachowanie Ryszarda Dżamana radny Mariusz Kowalczuk.

– Nie będę tego komentował, bo szkoda słów. To, co pan przed chwilą powiedział, to… trzeba się hamować. Znamy się sporo lat – mówił Dżaman.

– Wiem, że boli panie wiceprzewodniczący! – ripostował kpiarsko Kowalczuk.

– Mnie nic nie boli! Na takich jak pan, to… – Dżaman w ostatniej chwili „ugryzł się w język” i nie dokończył.

Po obradach, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, radny Dżaman chciał złożyć rezygnację z członkostwa w komisji oświaty, kultury i sportu. Chyba jedyne słuszne wyjście z sytuacji. (s)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here