Ponad tysiąc ogródków pod wodę?!

Na terenie lubelskiego Podzamcza ma powstać Park Rusałka, którego częścią będzie staw z kilkoma wyspami. Nowe, zielone tereny mają zająć powierzchnię 99,2 ha.
Wstępną koncepcję planu zagospodarowania przestrzennego tego terenu wyłożono do wglądu mieszkańców do 28 listopada. Terenie zajmowany dawniej przez Wielki Staw Królewski czyli okolicę między aleją Unii Lubelskiej a Aleją Tysiąclecia ponownie ma zalać woda. O swoje ogrody działkowe niepokoją się działkowicze zrzeszeni w czterech rodzinnych ogrodach działkowych: „Młynarz”, „Podzamcze”, „Robotnik” i „Nasza zdobycz”.

Nic nie wiedzieliśmy!

Zanim mieszkańcy Lublina pospacerują po parku, czeka nas jeszcze – sądząc po pierwszych reakcjach działkowców – chyba bardzo ostra dyskusja nad przyszłością tego terenu. Na razie projekt zagospodarowania wyłożony jest do publicznego wglądu w Internecie i siedzibie Wydziału Planowania Urzędu Miasta Lublin (Wieniawska 14, pokój 1111). Wszyscy lublinianie mogą oczywiście zgłaszać swoje uwagi. Z tej możliwości na pewno skorzystają działkowcy niezadowoleni z pomysłu, aby na terenie ich ogrodów działkowych znalazł się staw. W spotkaniu z miejskimi urbanistami, 10 listopada uczestniczyło ponad 100 działkowiczów. – Ja zakupiłam działkę w tym roku. To był prawdziwy ugór, nie uprawiany od kilkunastu lat. Poniosłam koszty, zaangażowałam się i teraz dowiaduje się, że te tereny mają być zabrane – załamuje ręce pani Izabela Radlińska, członek ROD „Podzamcze”

– W planach w ogóle nie uwzględniono działek. Nas chcą po prostu przesiedlić – denerwuje się pani Iza. Działkowcy mają też żal o to, że nikt ich nie informował o zmianach w planie zagospodarowania, więc działki w tych czterech ogrodach były nadal sprzedawane. – Ja się w tym roku dowiedziałam, że moja działka będzie zabrana – podkreśla pani Iza.
– My kompletnie nic nie wiedzieliśmy. U nas też ludzie w tym roku nabywali działki, a naszym obowiązkiem byłoby ich o tym poinformować – dodaje pani Elżbieta Zasuwa, członek zarządu ROD „Robotnik”. Na terenie przyszłego stawu i miejskich terenów zielonych znajduje się ponad tysiąc działek. W samych ROD „Podzamcze” jest w tej chwili 780 działek. W tym roku dołączyło 15 nowych działkowiczów, którzy zakupili tam swoje ogródki. – Na pewno będziemy składać uwagi do wyłożonego projektu. Trwają spotkania w tej sprawie – informuje prezes ROD „Podzamcze” Krzysztof Brylant. Na terenie ogrodu, zajmującym powierzchnię 34 hektarów, jest w tej chwili 580 użytkowanych ogrodów, z których każdy ma powierzchnią około 3 arów. Większość właścicieli poszczególnych ogródków to ludzie starsi, ale jak zauważa prezes, powoli to się zmienia i pojawiają się również młodzi ludzie i całe rodziny.

1650 zł za działkę, to kpina…

Na sam projekt rewitalizacji i zagospodarowania Podzamcza miasto zamierza wydać 85 milionów złotych. Jak poinformowali nas działkowcy, na odszkodowania dla wszystkich (za nasadzenia i altany) ma być przeznaczone około 16 milionów złotych, co wychodzi po 1650 zł na działkę.
– To kpina – uważają działkowcy. – Jest to kwota o wiele niższa niż zakup niektórych ogródków.
Ponadto urzędnicy zaproponowali im alternatywny teren, na który mieliby się przenieść: okolicę ulicy Osmolickiej i Żeglarskiej. Tego nie chcą sami działkowicze. – To tereny nie dające nam żadnego zabezpieczenia, bo tam się cały czas budują nowe osiedla i nie wiemy, czy nie czeka nas kolejna przeprowadzka – argumentują. Ponadto na Osmolickiej, według działkowców budowie ogrodów przeszkadza stojąca woda. Jako dogodną dla siebie lokalizację wskazują tereny bliżej centrum. – Wielu działkowców to ludzie starsi, którym trudno będzie dojechać tak daleko. Tutaj mieli po 15 – 20 minut pieszo ze swoich bloków – argumentują.

Mają czas do 14 grudnia

Już teraz działkowcy zapowiadają, że nie zrezygnują ze swojego prawa do głosu: – Na pewno zgłosimy swoje uwagi. Dlaczego nie można tak zaprojektować tego terenu, żeby uwzględnić w nim również obecność ogródków działkowych. W naszych ogrodach jest mnóstwo drzew, żyją zwierzęta: lisy, bażanty, zające. Mamy unikatowe owady. To tereny bardzo ekologiczne – przekonują.
Czy Ratusz przychyli się do głosu mieszkańców, okaże się po 14 grudnia, bo do tego czasu przyjmowane są uwagi w tej sprawie. – W tym momencie żadne rozwiązanie nie jest przesądzone. Trwa otwarta dyskusja jako element procedury planistycznej dla wypracowania kompromisowych rozwiązań zagospodarowania przestrzennego miasta – informuje Joanna Bobowska z biura prasowego ratusza. W sprawie odszkodowań dla działkowiczów Urząd Miasta odpowiada: – Na obecnym etapie trudno jest określić także dokładną kwotę odszkodowania dla działkowców, ponieważ ustalenie wysokości odszkodowania następuje po uzyskaniu opinii rzeczoznawcy majątkowego w formie operatu szacunkowego, sporządzonego indywidualnie dla każdej działki.(EM.K.)