Ponure żniwa pandemii

Pensjonariusze chełmskich domów pomocy społecznej, którzy zmarli w ostatnim tygodniu, mieli pozytywny wynik na obecność wirusa SARS-CoV-2. Niestety, dla starszych, schorowanych osób dodatkowe obciążenie organizmu może mieć tragiczne skutki.

Domy pomocy społecznej w powiecie chełmskim długo broniły się przed pandemią. Ani w Nowinach, ani w Chojnie Nowym, ani w Kaniem podczas pierwszej fali koronawirusa nie było żadnego przypadku zakażeń wśród pracowników i pacjentów. Niestety, kiedy w końcu wirus wdarł się do dps-ów, to zaczął siać tam niemal spustoszenie. W Nowinach potwierdzono ponad 180 przypadków zakażeń. Niemal wszyscy z 40 pacjentów DPS w Chojnie Nowym również są zarażeni. Żeby wstrzymać rozprzestrzenianie się zachorowań, wprowadzono tygodniowe systemy zmian. Pracownicy, często z własnej inicjatywy, gotowi są przez tydzień zamknąć się z pacjentami w pawilonach. – Zostawiają swoje rodziny, dzieci i narażają swoje zdrowie – mówią dyrektorzy placówek.

– Wydaje się, że szczyt zachorowań w dps-ach mamy już za sobą i teraz powinna być już tendencja spadkowa – mówi Jerzy Kwiatkowski, wicestarosta chełmski. Zapowiada, że powiat będzie nagradzał pracowników, którzy angażują się w tym najtrudniejszym momencie. – W dobie kryzysu ludzie stają na wysokości zadania i trzeba to docenić.

Niestety, w ciągu ostatnich dni zmarło pięcioro pacjentów DPS w Nowinach i troje z Chojna Nowego. Wszyscy byli zarażeni koronawirusem. – Były to osoby z dodatkowymi schorzeniami, m.in. układu krążenia, miażdżycą i cukrzycą, więc wirus mógł przyczynić się do pogorszenia ich stanu – mówi J. Kwiatkowski.

Na razie od wirusa wolny jest DPS w Kaniem. Tam też podjęto szczególne środki ostrożności a pracownicy opiekujący się pensjonariuszami podzieleni zostali na dwie grupy, które na wszelki wypadek nie mają ze sobą kontaktu. I tam pracownicy, nawet administracji, gotowi są przejść na tygodniowe dyżury i zamykać się z pacjentami, jeśli dojdzie do zachorowań. (bf)