Poparcie na słabiznę

Dla poklasku i politycznych korzyści starosta chełmski Piotr Deniszczuk, gotowy jest wejść publicznie niemal na golasa do przerębla i oczywiście pochwalić się tym w internecie. Aż strach pomyśleć, co może jeszcze pokazać przed wyborami. Prawdziwe morsy z politowaniem patrzą na próbę przyklejenia partyjnej, „zielonej” łatki do bardzo fajnej i coraz popularniejszej zabawy.

Morsowanie, czyli kąpiele w lodowatej wodzie, cieszy się coraz większą popularnością. Powstało sporo grup, które przede wszystkim dla zdrowia i rekreacji uprawiają tę zabawę. Popularność morsowania zauważył i chce najprawdopodobniej przed wyborami skrzętnie wykorzystać starosta chełmski, Piotr Deniszczuk. Podobno za namową swojej małżonki Zdzisławy. Ostatnio oboje pojechali do Rejowca, aby przy zaproszonych w zdecydowanej większości ubranych gościach, m.in. burmistrzu Tedeuszu Górskim zanurzyć się w Białym Rowie. Oczywiście oprócz zgromadzonych słabiznę (czyli jak dawniej na wsi nazywano podbrzusze) starosty mogli ujrzeć wszyscy internauci na partyjnym blogu. Ciekawe, co jeszcze zobaczą przed wyborami, chociaż ciężko będzie to przebić. Oczywiście nikogo, kto morsuje takie widoki nie dziwią i nie gorszą, ale uwagę i politowanie prawdziwych morsów zwróciła usilna próba upartyjnienia fajnej zabawy. Grupa, co też podobno było pomysłem żony starosty, nazwana została „zielonymi morsami”, co jednoznacznie ma kojarzyć się z PSL. Wśród chełmskich morsów nie brakuje polityków czy samorządówców i to z każdej strony sceny politycznej. Ale jak dotąd nikomu nie przyszło do głowy, by tak fajną zabawę piętnować partyjną flagą…..
– Mamy ogromną frajdę z morsowania, a zanurzając się w lodowatej wodzie nikt z nas nie myśli o polityce czy robieniu tego dla poklasku. Próba przypinania morsowaniu partyjnej łatki jest rzeczywiście trochę słaba – komentują chełmscy amatorzy morsowania. (mas)