Porządek musi być

– Jeśli prowadzi się jakieś prace, trzeba po sobie sprzątnąć, a jak nie, należy się mandat – mówi nasz Czytelnik i zwraca uwagę na prace przy dawnym Przedszkolu nr 9. – Czasami lepszy rezultat niż mandat przynosi rozmowa – uważają strażnicy miejscy.

Nasz Czytelnik zwrócił uwagę na roboty porządkowe prowadzone przy ul. Broniewskiego, w miejscu, gdzie do niedawna mieściło się Przedszkole nr 9.
– Dzwoniliśmy po strażników miejskich, bo ciężarówki jeździły bez plandek i gruz sypał się na ulicę i wszystko było w błocie – mówi jeden z mieszkańców Chełma. – Jeśli prowadzi się jakieś prace, to należy po sobie posprzątać, a służby są po to, aby to egzekwować.
Nasz Czytelnik zwrócił uwagę, że strażnicy miejscy zamienili kilka słów z osobami odpowiedzialnymi za prowadzone prace – jakby świetnie się z nimi znali, po czym odjechali, nie nakładając na nikogo mandatu. Funkcjonariusze Straży Miejskiej tłumaczą, że interwencje nie zawsze kończą się ukaraniem mandatem.
– Mamy odnotowaną tę interwencję. Rzeczywiście nie doszło do ukarania mandatem, a osoby zostały pouczone o konieczności uprzątnięcia terenu i na bieżąco było to realizowane – mówi Marek Huk, p.o. komendanta Straży Miejskiej w Chełmie. – Czasami zwykła rozmowa, pouczenie, przynosi lepszy skutek niż ukaranie mandatem. (mo)