Poseł chce robić referenda

Organizacja Lubelskiego Dnia Referendalnego to pomysł Jakuba Kuleszy, posła Kukiz 15 i kandydata KKW Kukiz, Wolność, Lubelscy Patrioci i Ruchy Miejskie na prezydenta Lublina. – Demokracja miejska to nie tylko wybory, ale ciągłe uczestnictwo mieszkańców w realnym podejmowaniu decyzji – tłumaczy.


Na czym miałby on polegać? – Na tym, aby raz w roku odbyło się referendum w kluczowych dla Lublina sprawach. Każdy mieszkaniec będzie mógł zgłaszać propozycje pytań. Każde zgłoszenie będzie musiało określać koszt realizacji i źródło finansowania. Lista pytań zgłoszonych przez mieszkańców byłaby co roku zatwierdzania przez radę miasta – mówi J. Kulesza i wyjaśnia, że „zgrupowanie wszystkich pytań pozwoli uzyskać 30-procentowy ustawowy próg frekwencyjny” (w przypadku referendum lokalnego właśnie tyle on wynosi; w przypadku ogólnokrajowego jest to 50 procent – przyp. aut.).

Jeden z dziennikarzy zapytał o koszty przedsięwzięcia. – Referendum można zorganizować za mniejszą kwotę aniżeli wynosi roczna pensja prezesa jednej z miejskich spółek – odpowiedział poseł, nawiązując głównie do wynagrodzenia Sławomira Matyjaszczyka, prezesa MPWiK, który w 2017 roku zarobił ponad 270 tysięcy złotych. GR