Posprzątają, gdy wszystkie opadną

– Grabienie liści o tej porze roku to syzyfowa praca – mówi burmistrz Rejowca Fabrycznego, Stanisław Bodys. A tymczasem mieszkanka ul. Unickiej, położonej przy parku, skarży się, że miasto ich nie sprząta i wszystkie lądują na jej posesji…

– Tak jest co roku! – denerwuje się nasza czytelniczka. – Grabię liście i końca nie widać. Zawsze staram się zachować czystość na swojej posesji. Gdyby miasto sprzątało park, nie byłoby problemu. W parku liście tej jesieni ani razu nie były jeszcze grabione, dlatego wiatr rozwiewa je po całej okolicy. Najwięcej spada ich na moją posesję – żali się mieszkanka ul. Unickiej w Rejowcu Fabrycznym.
Kobieta opowiada, że w tej sprawie interweniowała w urzędzie miasta. – Odpowiedzialny za utrzymanie czystości urzędnik powiedział mi, że w tym roku liście nie będą grabione, bo miasto nie ma na to pieniędzy. Wygląda na to, że mam posprzątać cały park! – mówi czytelniczka.
Stanisław Bodys, burmistrz miasta Rejowiec Fabryczny, uspokaja mieszkankę. – Jak co roku, również w tym, z grabieniem liści ruszymy późną jesienią, gdy wszystkie opadną. Mam nadzieję, że pogoda na to pozwoli. Mamy sporo osób, które z różnych przyczyn mają do odpracowania w czynie społecznym po ileś godzin i do tej czynności na pewno je zatrudnimy. Grabienie liści, gdy tylko zaczynają opadać, jest syzyfową pracą. Następnego dnia znów wszędzie jest ich pełno – przekonuje burmistrz Bodys. (s)