Postraszył z nieba

Nasi Czytelnicy zwrócili uwagę na śmigłowiec, który w ubiegłym tygodniu, wyjątkowo nisko, latał nad ich głowami. Szybko rozeszły się pogłoski, że helikopter kogoś szuka – zapewne w związku z pandemią koronawirusa. Ale raczej chodzi o coś zupełnie innego.

Na początku minionego tygodnia niewielki, dwuosobowy śmigłowiec latał po niebie m.in. nad gminą Sawin i gminą Chełm. Zapewne mieszkańcy nie zwróciliby na niego uwagi, gdyby nie fakt, że ciemny, bez widocznych oznaczeń helikopter latał bardzo nisko nad ich głowami robiąc przy tym dużo hałasu. Na dodatek nie był to jednorazowy przelot, ale powtarzające się naloty.

Tak jakby pilot chciał coś wypatrzyć na ziemi. Od razu pojawiły się plotki, że helikopter szuka jakiegoś zbiega, albo kogoś zarażonego koronawirusem, kto nie przestrzega kwarantanny. Bo na jednej płozie miał zainstalowane urządzenie przypominające kamerę. Ale raczej chodziło o coś zupełnie innego, bo śmigłowiec nie należy do żadnych służb mundurowych.

– Nasz śmigłowiec jest charakterystycznie oznakowany – mówi Dariusz Senicki, rzecznik komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. Żadnych czynności operacyjnych z udziałem śmigłowca nie prowadziła także chełmska policja, o czym poinformowała nas Ewa Czyż, rzecznik chełmskiej komendy. Nie był to także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który również ma charakterystyczny, pomarańczowy kolor. A żadnych lotów nie prowadziła także Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Chełmie, która dysponuje podobnymi śmigłowcami.

– W związku z odwołaniem zajęć w wyniku pandemii wszystkie loty zostały wstrzymane – usłyszeliśmy w Centrum Lotniczym uczelni.

Trochę światła na loty rzucił nam rzecznik Polskiej Agencji Żeglugo Powietrznej jednak ne był w stanie powiedzieć, do kogo należy pojazd powietrzny. – Loty w przestrzeni niekontrolowanej tzn. poniżej 3 tysięcy metrów nie muszą być nam oficjalnie zgłaszane – mówi Paweł Łukaszewicz, rzecznik PAŻP. – Zdarza się, że śmigłowce wykorzystują służby energetyczne do monitorowania swojej infrastruktury naziemnej po sezonie zimowym. Albo Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która zleca wykonanie zdjęć lotniczych.

Potwierdzenia, że śmigłowiec lata akurat na zlecenie ARiMR, nie udało nam się uzyskać w samej Agencji. Jeden z pracowników przyznał tylko, że Agencja rzeczywiście zleca wykonywanie zdjęć lotniczych, które jako załączniki trafiają potem wraz z wnioskami o dopłaty do rolników. Ale czy loty sprzed tygodnia miały z tym związek, nie był pewny na 100 procent. Może nasi Czytelnicy mają pomysł, kto i po co monitoruje nas z nieba? (reb)