Pouczenie ma wystarczyć

Tylko pouczeniami, a nie mandatami zakończył się incydent z parkowaniem samochodów na placu Litewskim, którymi w styczniu tego roku na uroczystość odsłonięcia pomnika Nieznanego Żołnierza przyjechali oficjele z urzędu wojewódzkiego. Wśród pojazdów znalazła się skoda należąca do wojewody lubelskiego.


Sprawa swego czasu zbulwersowała wielu lublinian, auta wjechały bowiem na odnowioną płytę, tuż pod pomnik. Mieszkańcy zwracali uwagę na fakt, że nigdy wcześniej służbowe auta nie wjeżdżały na sam plac – stawały w jego obrębie. Podkreślali też to, że z urzędu wojewódzkiego na miejsce uroczystości było do przejścia zaledwie kilkaset metrów (zauważyli przy tym, że prezydent Lublina z ratusza przyszedł pieszo). Internauci krytykujący dostojników z urzędu wojewódzkiego dziwili się także brakiem reakcji ze strony policjantów i strażników miejskich na łamanie przepisów ruchu drogowego – plac Litewski jest wyłączony z ruchu. Ale ta krytyka na niewiele się zdała.

W końcu zawiadomienie o tym, że na styczniowych uroczystościach doszło do złamania przepisów ruchu drogowego, złożył Krzysztof Jakubowski, szef Fundacji Wolności.

Odpowiedź poznaliśmy po pięciu miesiącach. Z pisma p.o. komendanta I Komisariatu Policji w Lublinie, kom. Artura Tarnowskiego, wynika, że za niezastosowanie się do znaku „zakazu ruchu” policja zastosowała jedynie „środek oddziaływania wychowawczego”, czyli zwykłe pouczenie. Jedynie, gdyż służby za parkowanie na zakazie ruchu (znak B1) mogą ukarać mandatem w wysokości 250 złotych i 5 punktami karnymi.

– Czy to wystarczy, aby takie przypadki już się nie powtórzyły? – zastanawia się Krzysztof Jakubowski, ale nie zamierza składać skargi na taką decyzję komendanta. – Jednak uważam, że to łagodne potraktowanie. Przez zgłoszenie wykroczenia chciałem tylko zwrócić uwagę na problem i go wyjaśnić – dodaje.

O sprawę zapytaliśmy lubelską policję. – Art. 41 kodeksu wykroczeń wskazuje, że w stosunku do sprawcy czynu można poprzestać na zastosowaniu pouczenia, zwróceniu uwagi, ostrzeżeniu lub zastosowaniu innych środków oddziaływania wychowawczego. Po analizie całości zgromadzonego materiału postępowanie zostało zakończone pouczeniem – informuje Renata Laszczka-Rusek, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Zdaniem Policji w tym przypadku podstawą do łagodnego potraktowania kierowców wojewody była „mała szkodliwość społeczna czynu”. – Zapewniam, że każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie. Za każdym razem bierze się pod uwagę wszystkie okoliczności i charakter czynu – dodaje rzeczniczka KWP w Lublinie.

BCH