Pozytywne tąpnięcie

Zaangażowanie państwowej Jastrzębskiej Spółki Węglowej we współpracę z Prairie Mining, która chce budować kopalnię węgla w Kuliku pod Siedliszczem, to ostatnio jedna z lepszych informacji. Nie tylko dla inwestora, którego akcje wystrzeliły na giełdzie, ale przede wszystkim dla mieszkańców naszego regionu, którzy wyczekują nowych miejsc pracy i gospodarczego boomu, który przyniesie za sobą nowa kopalnia. Z ministrem odpowiedzialnym za górnictwo i prezesem JSW spotkali się ostatnio chełmscy samorządowcy. Rozmawiali o inwestycji w Kuliku.

Już kilkanaście dni temu informowaliśmy, że współpracą, a plotkowano nawet, że przejęciem całej firmy Prairie Mining (spółki matki PDCo, która prowadzi projekt budowy kopalni Jan Karski w Kuliku) zainteresowana jest państwowa Jastrzębska Spółka Węglowa. JSW jako największy producent koksu w Europie szuka możliwości zwiększenia wydobycia węgla koksującego. A bez nowych złóż tych planów nie będzie w stanie zrealizować. Plotka o przejęciu Prairie Mining okazała się na wyrost, ale według ustaleń „Dziennika Gazety Prawnej” JSW chce kupić od Prairie spółkę Karbonia, która ma koncesję wydobywczą na nieczynną kopalnię w Dębieńsku. Australijczykom udało się ją kupić za bardzo atrakcyjne pieniądze dwa lata temu. Po tej informacji i po wieściach, że akcje Prairie kupił jeden z największych amerykańskich banków inwestycyjnych JP Morgan, akcje Australijczyków na giełdzie wystrzeliły do góry.
Ale co najistotniejsze dla nas w tych informacjach to fakt, jak zauważają dziennikarze z ogólnopolskich mediów, że sprzedaż kopalni w Dębieńsku i współpraca z JSW ułatwi Australijczykom budowę drugiej kopalni, tej w Kuliku pod Siedliszczem.
Na realizację projektu Jan Karski mieszkańcy naszego regionu i samorządy czekają z wytęsknieniem. A argumenty za tym, jakie korzyści może przynieść nowa kopalnia, powtarzane były już setki razy. To nie tylko nowe, ale przede wszystkim bardzo dobrze płatne miejsca pracy, to nowy zakład produkcyjny, który generuje powstawanie innych firm w regionie i ogromne wpływy z podatków dla gmin. Dla regionu chełmskiego, w którym bezrobocie nadal jest jednym z największych w kraju to może być gospodarczy przełom. A jedna nowa kopalnia, może przyspieszyć też prace i realizację innych górniczych projektów w sąsiedztwie, chociażby firmy Balamara, która szuka węgla m.in. na terenie gminy Hańsk i reaktywować pomysł budowy kopalni, na dobrze zbadanych już złożach w Pawłowie.
„Być może sprzedaż kopalni Dębieńsko spółce skarbu państwa ułatwi Prairie Mining zdobycie wymaganych zezwoleń na budowę kopalni Jan Karski w woj. lubelskim. To niby projekty, które nic nie łączy, ale w końcu zarówno JSW, jak i szereg instytucji, które analizują możliwość budowy nowej kopalni na Lubelszczyźnie, jest kontrolowanych przez ten sam rząd” – pisze z kolei „Gazeta Wyborcza”.
Z wiceministrem energii Grzegorzem Tobiszowskim, odpowiedzialnym za górnictwo oraz prezesem JSW Danielem Ozonem spotkali się przed tygodniem nasi samorządowcy: Hieronim Zonik – burmistrz Siedliszcza, Stanisław Bodys – burmistrz Rejowca Fabrycznego oraz Tomasz Szczepaniak – wicestarosta chełmski. A w zorganizowaniu spotkania pomogła Beata Mazurek, wicemarszałek sejmu z Chełma.
Burmistrzowie przede wszystkim pokazali, jak wielkim poparciem społecznym cieszy się projekt Jan Karski i jak zaawansowane prace przeprowadził inwestor i samorządy, które przygotowane są na kopalnię z każdej formalnej strony, łącznie z opracowanym i uchwalonym dawno miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
– Pozytywne efekty współpracy JSW z Australijczykami widać nawet w rozmowach z nami, które pierwszy raz od wielu miesięcy przebiegały w wyjątkowo pozytywnej i przyjaznej atmosferze – mówi H. Zonik. – Minister i prezes JSW są bardzo zainteresowani kopalnią w Kuliku. Doskonale wiedzą, że produkowany byłby w niej węgiel koksujący, który polskie huty muszą importować m.in. ze Stanów Zjednoczonych czy Australii. Wiedzą, że zarówno złamaniem prawa jak i „grzechem” byłoby wyłączenie pól K-6-7 ze „Złoża Lublin”, bo Bogdanka, która rościła sobie do nich prawo, włączyłaby je do zasobów węgla energetycznego a nie koksującego. I doskonale wiedzą, na jakim zaawansowanym etapie jest projekt Jan Karski. Rzeczywiście w końcu można odczuć, że jest pozytywne nastawienie do tej inwestycji. Bo zyskać mogą na niej wszyscy i Skarb Państwa, i polskie huty, i samorządy, i mieszkańcy.
Do rozpoczęcia budowy kopalni Australijczykom brakuje koncesji na wydobycie węgla. Żeby o nią wystąpić, muszą otrzymać decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia, o którą już w październiku 2017 roku wystąpili do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz umowę na użytkowanie górnicze, którą ministerstwo środowiska zgodnie z prawem powinno zawrzeć z inwestorem, który – tak jak Prairie – rozpoznał złoże i zatwierdził dokumentację geologiczną. Ani pierwszego, ani drugiego dokumentu, mimo upływających terminów, firma jeszcze nie uzyskała. Bogumił Fura