Praca w pasiakach

Odśnieżają ulice, remontują, porządkują place przy przedszkolach, szkołach, szpitalu. Są więźniami, ale pracują bez nadzoru. Tylko czasami zdarza się im dać drapaka…

W Zakładzie Karnym w Chełmie mają dokładnie wyliczone statystyki dotyczące pracy więźniów. Średnia tzw. „powszechność zatrudnienia” w chełmskim więzieniu w ubiegłym roku wynosiła 42,13 proc., a wskaźnik bezrobocia 39,03 proc. Na 608 osadzonych pracowało średnio 256. ZK w Chełmie ma stałych partnerów, którzy zlecają pracę więźniom. Dla samorządu i instytucji publicznych, tj. przedszkoli, szkół, szpitala, osadzeni pracują za darmo. Zajmują się remontami, porządkują, sprzątają, odśnieżają place zabaw, ulice. Pracują chętnie, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą zarobki, bo zatrudniać więźniów może też firma komercyjna. Tak było chociażby kilka lat temu podczas budowy chełmskiego Tesco. Wykonawca miał problem ze znalezieniem robotników do prac pomocniczych i zdecydował się zatrudnić dwudziestu osadzonych z ZK w Chełmie. Więźniowie zarabiali połowę najniższej stawki zarabianej przez pozostałych pracowników. Ze swoich obowiązków wywiązywali się dobrze. Zazwyczaj jest tak, że ze współpracy zadowolone są dwie, a w zasadzie trzy strony: osadzony, pracodawca i kierownictwo więzienia. Skazani pracują bez konwojenta, czyli nie są pilnowani przez strażników.

– Dla administracji zakładu karnego ta forma zatrudnienia jest możliwością sprawdzenia postawy skazanego w warunkach, w których przebywa on bez nadzoru funkcjonariuszy – mówi por. Konrad Wierzbicki, rzecznik prasowy ZK w Chełmie. – Jest to element przygotowania skazanego do opuszczenia zakładu karnego poprzez określenie czy będzie on w stanie praworządnie funkcjonować w społeczeństwie przestrzegając ustalonych norm prawnych i społecznych. Polski system penitencjarny traktuje pracę osób pozbawionych wolności jako zasadniczy element procesu wychowawczego. Więźniowie, którzy są aktywni zawodowo podczas odbywania kary pozbawienia wolności, czują się przydatni, nabywają umiejętności pracy w zespole oraz mają szansę bezpłatnego przyuczenia do zawodu. Dodatkowo daje im to możliwość zarobienia pieniędzy na własne potrzeby, wsparcie finansowe rodziny czy też spłatę długów. To trening do samodzielnego życia na wolności. Zakład Karny w Chełmie osiąga ponadprzeciętne efekty pracy resocjalizacyjnej, co znajduje odzwierciedlenie m.in. w dobrym poziomie zatrudnienia zewnętrznego.
Chełmskie więzienie przeznaczone jest dla tzw. recydywistów penitencjarnych. Pracować poza zakładem mogą więc tylko niektórzy, skazani za najlżejsze przestępstwa. Mimo to, zdarzają się incydenty. Bywa, że osadzony ucieka z miejsca pracy. Tak było właśnie przy budowie Tesco. 27-letni więzień wykorzystał sytuację i dał drapaka. Podobna sytuacja zdarzyła się też kilka lat temu w Krasnymstawie, gdzie dwóch więźniów tamtejszego aresztu śledczego uciekło z placu budowy Krasnostawskiego Domu Kultury.

– Aktualnie do pracy poza zakładem karnym kierowani są skazani odbywający karę pozbawienia wolności w warunkach zakładu typu półotwartego – mówi por. Wierzbicki. – W tego typu zakładzie z założenia przebywają skazani o dużym stopniu samokontroli i samodyscypliny, którzy odbywają karę za przestępstwa o mniejszym stopniu społecznej szkodliwości, a selekcja osadzonych, kierowanych na prace poza zakładem jest bardzo skrupulatna. W przeszłości jednak zdarzały się pojedyncze przypadki samowolnego oddalenia się skazanego z miejsca pracy bądź też dobrowolnej rezygnacji z pracy i braku zainteresowania jej wykonywaniem ze strony skazanych. (mo)