Premier w gościach

fot. archiwum

Inwestycje drogowe i kolejowe na Lubelszczyźnie oraz, oczywiście, dyżurne uszczelnienie VAT i 500+ to niekwestionowane powody do dumy Prawa i Sprawiedliwości i rządów tej partii – podkreślał premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim, szeroko reklamowanego, ale jednak, z obawy przed incydentami ze strony przeciwników, tylko dla wybranych.


Przez 30 lat nie było takich wydatków publicznych w województwie lubelskim – przekonywał premier. Od konkretów jednak Mateusz Morawiecki uciekał, zarówno jeśli chodzi o zakup śmigłowców przez MON, na co konsekwentnie liczy PZL-Świdnik, jak i inwestycje w puławskie Azoty. – Poprzednicy Polskę zwijali, a my rozwijamy! – powtarzał szef rządu, jednak oponenci jakoś się z nim nie zgadzali, stojąc przed gmachem na Spokojnej.

Dialog między premierem, a pikietującymi odbywał się jedynie medialnie. Manifestujący członkowie Komitetu Obrony Demokracji wołali bowiem „Wolne sądy!”, a Morawiecki na Sali Błękitnej LUW odpowiadał im, że „sądy były wcześniej nawet zbyt wolne”. Płynności debaty nadzwyczajnie to nie sprzyjało, ale też i nie było bezpośredniej awantury, bo protestujący zadowolili się akcją uliczną.

Jak na humanistę przystało, premier Morawiecki mówił niemal jak poeta, zachwalając piękno Lubelszczyzny, jak i polemizując z przeciwnikami na gruncie moralności publicznej i solidarności. Obecni na sali działacze i sympatycy PiS wyszli więc z zebrania zadowoleni i zbudowani, jak to przed wyborami samorządowymi wypada.

TAK